Wiemy, że Polska metalem w świecie stoi, na rodzimym rynku jest ciężko, a scena poukładana od wielu lat.  Może zabetonowana przez ortodoksyjne podejście do gatunku samych twórców? Nie wiem, ale na świecie chyba z metalem jest podobnie” – n o c t i  w przededniu wydania nowego singla opowiada o swoich planach i własnym poglądzie na temat kondycji współczesnego człowieka i sceny rockmetalowej. Rozmawiamy z sekcją rytmiczną:  Zbigniewem Prylewskim– basistą i Piotrem Wituszyńskim – perkusistą.

Jesteście przed premierą najnowszego singla n o c t i, którego tytuł to „Na Szklanych Orbitach”. Co to będzie za kawałek? O czym opowiada?

Piotr Wituszyński: Wybraliśmy ten utwór z pierwszej naszej sesji studyjnej, jako wizytówkę, tak żeby pokazać słuchaczowi, co robimy, jacy jesteśmy i jaką stylistykę muzyczną będziemy uprawiać. Jest to kawałek bezkompromisowy zagrany z serducha o czym może świadczyć chociażby jego długość prawie 5 minut. Podmiot liryczny to przedstawiciel pokolenia Y (milenials), który dojrzał, przeszedł swoją drogę rozwoju duchowego i zaczyna dostrzegać prawdziwy obraz otaczającego go świata. Budzi się do świadomego życia decydowania o sobie, jest w pełni zdolny do podejmowania dojrzałych wyborów. Przestaje być ludzką plasteliną.

Do singla zrealizowaliście także teledysk. Jaką będzie miał fabułę?

Piotr Wituszyński: Teledysk pokazuję trochę scen z życia naszego bohatera, poranek, podróż do pracy, zagubienie w pędzie dnia codziennego, klimat korporacji. Wszystko co go przytłacza znika kiedy wchodzi do klubu i zaczyna muzykować z przyjaciółmi. Może to niezbyt oryginalne ale muzyka daje mu ukojenie i pomaga zrozumieć otaczający świat.

Kto produkuje ten klip? Widzieliście już jakieś efekty?

Zbigniew Prylewski: scenariusz i reżyserię klipu powierzyliśmy koledze Mateuszowi Józefowiczowi, który posiada spore doświadczenie w produkcji i realizacji różnych dokumentów. Wiemy, że nasz teledysk jest jego debiutem reżyserskim w tej formie sztuki, co dodatkowo podkręca nie tylko nam emocje i temperaturę debiutu (śmiech). Nasz singlowy „Na Szklanych Orbitach” to nietypowa „radiówka”, bo utwór ma prawie 5 minut, więc było co kręcić  i sklejać na montażu. Nie widzieliśmy jeszcze ukończonego dzieła w całości, ale jesteśmy przekonani, że efekt końcowy będzie zadowalający. Sami ocenicie niebawem.

Czyli, kiedy?

Zbigniew Prylewski: Premierę singla i teledysku planujemy poprzez FB i na kanale Youtube ostatniego dnia lutego i będzie to dobry „tłusty czwartek” dla nas i Mateusza w roli producenta, o czym przed chwilą wspominałem. Już teraz wszystkich czytelników HeavyRock.pl zapraszamy na to wydarzenie.

Na Waszym kanale FB trwa konkurs – możecie przybliżyć na czym polega?

Zbigniew Prylewski: Zespół to branża rozrywkowa, więc nie chcemy robić dosłownie wszystkiego na poważnie. Konkurs zapowiada naszą premierę  potraktowaną lekko z przymrużeniem oka. Każdy bez umawiania się nagrał swój filmik, ukazując swoją osobę w różnych sytuacjach nie tylko muzycznych. W każdym z pięciu filmów jest ukryte słowo, które należy odgadnąć i ułożyć w jedną całość.  Będzie to fragment tekstu premierowego utworu. Spróbujcie i zobaczcie, że nie jest to takie proste za pierwszym razem!  Dla dociekliwych i najszybszych przewidzieliśmy nagrody, dlatego śledźcie nasz profil FB bo konkurs trwa! Tworząc muzykę, mówiąc niekiedy o poważnych sprawach, chcemy dobrze się bawić i przyzwyczajajcie się na podobne akcje z naszej strony w przyszłości! To Ja obiecuję na pewno!

Co oznacza „notkowizyjne obserwatorium dusz”?

Piotr Wituszyński: Oznacza to tyle, że nawet mrok nie pomoże ukryć prawdy. Niektórzy żyją w przekonaniu, że są bezkarni chowając się na przykład za ekranem komputera – nic bardziej mylnego! Noctowizyjne obserwatorium dusz czuwa (śmiech) – każdy Twój krok zostawia jakiś ślad. Natomiast już tak na poważnie, rozwój człowieka to bardziej lub mniej świadome dążenie do stanu równowagi w każdej dziedzinie życia. Jeżeli nie osiągniesz tego będziesz prawdopodobnie nieszczęśliwy.  Wierzymy w równowagę. (śmiech)

Pracujecie nad nową płytą, na jakim jesteście etapie?

Zbigniew Prylewski: zarejestrowaliśmy materiał, lecz ten który nadal powstaje na sali prób jest równie dobry. Z tej sesji pochodzi  utwór „ Na Szklanych Orbitach” właśnie. Obecnie pracujemy nad nagranym materiałem od strony produkcyjnej i zapewne w bardzo niedługim czasie wypuścimy kolejny utwór na świat. Zapewniam, że będzie to zupełnie inna bajka, niż pierwszy (śmiech) a na pewno dużo krótszy.

Jaki to będzie album? Dla kogo?

Piotr Wituszyński: Ten album będzie opowiadał właśnie o życiu człowieka urodzonego i dorastającego w obecnej rzeczywistości globalnej wioski wszechobecnego internetu. Wszystkie utwory będą swego rodzaju pejzażami z życia głównego bohatera. Album adresujemy do wszystkich, którzy cenią sobie rockową muzę w nowoczesnym wydaniu.

Macie już jakiś pomysł na tytuł nowego krążka?

Piotr Wituszyński: Na tą chwilę skupiamy się wyłącznie na produkcji drugiego utworu. Współpracujemy w tej materii z uznanym producentem, chcemy wszystko zrobić, jak najlepiej. Nad tytułem płyty zastanowimy się, jak zakończymy produkcję wszystkich utworów.

Jak oceniacie kondycję współczesnej sceny rockowej i metalowej w Polsce?

Piotr Wituszyński: Jesteśmy zbudowani i nawet lekko przerażeni tym, jak jest dobrze. Obok legend polskiego rocka i metalu dalej utrzymujących świetną formę powstają coraz to nowe kapele, które zarówno pretendują jak i stają się powoli legendami. Dla mnie takim przełomem i rozpoczęciem nowej ery było pojawienie się zespołu COMA. Mam wrażenie, że od momentu ich debiutu w polskiej muzyce rockowej zaczęło dziać się lepiej. W tej chwili wiele polskich grup robi karierę nie tylko w Polsce ale i za granicą. Jakość grania jest coraz lepsza. Zdecydowanie za cel postawiliśmy sobie dołączyć do grona tych zespołów i znaleźć swoje miejsce na scenie.

Zbigniew Prylewski: No grubo widać kolega Piotr pojechał i niekoniecznie, wg. mnie jest aż tak dobrze z tą muzyką rockową i metalową. Będziesz się pewnie z tego Piotr musiał nie raz jeszcze tłumaczyć! (śmiech). Owszem, gatunek bardzo żywy, wiele nowych zespołów ciągle powstaje pomimo, że nie jest to nurt buntu współczesnej młodzieży. Wiemy, że Polska metalem w świecie stoi, na rodzimym rynku jest ciężko, a scena poukładana od wielu lat.  Może zabetonowana przez ortodoksyjne podejście do gatunku samych twórców? Nie wiem, ale na świecie chyba z metalem jest podobnie. Sama muzyka stricte rockowa nie będąc również obecnie w głównym nurcie radzi sobie całkiem dobrze, pod warunkiem łamania schematów, nowych brzmień, eksperymentów, fuzji i otwartości na nowe rzeczy. To My musimy dostosować się do świata a nie odwrotnie. Nie ma co głównie tylko narzekać, od czego zawsze jestem, a chciałbym powiedzieć jesteśmy dalecy. Byliśmy i pozostajemy optymistami. Może doszliśmy właśnie do życiowej równowagi?

 

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *