Bruce Dickinson, wokalista Iron Maiden, w niedawnej rozmowie z portalem SPIN.com dosyć ostro wypowiedział się na temat debiutanckiego krążka jego zespołu oraz punkowych wpływów, które można na nim usłyszeć:

Jeśli poczytasz starsze wywiady Steve’a Harrisa zrozumiesz, że ten gość nienawidzi punk rocka. Pierwszy krążek Iron Maiden brzmi punkowo, bo brzmi jak kupa gówna. Steve go nienawidzi. Paul Di’ Anno dał tej płycie ten specyficzny klimat, ale to prasa okrzyknęła ją punkową – umówmy się, nie ma takiej możliwości, aby Iron Maiden choćby w najmniejszym stopniu był zespołem punkowym.

Kiedy tylko ukazał się album „Killers”, było to oczywiste. No bo gdzie tam masz jakieś punkowe naleciałości? Kawałek ‚Murders In The Rue Morgue’ mogłoby się znaleźć na „In Rock” Deep Purple, ‚Prodigal Son’ to słodka, lekko progresywna balladka, masz tam też rzeczy w stylu ‚Twilight Zone’, więc gdzie tam punk? Nie ma.

Rzeczywiście, Steve często podkreśla, że nienawidzi punka. Oto fragment wywiadu udzielonego witrynie The Quietus w 2012. Na pytanie, czy miał podobną do zespołów punkowych postawę i wrażliwość, odparł:

Nie! Nienawidziłem ich! Na szczęście grali w zupełnie innych miejscach niż my. Przychodzą goście uważani za talenty i nagle okazuje się, że nie potrafią grać na swoich instrumentach – to było strasznie irytujące. Mimo tego, te zespoły dostawały propozycje koncertowe, a na gigach fani zjawiali się tłumnie. Mieliśmy szczęście, że było kilka miejsc, w których mogliśmy grać jak The Cart and Horses, The Ruskin Arms w Stratford czy The Bridgehouse w Canning Town.

Nienawidziliśmy zespołów punkowych, nienawidziliśmy ich postawy i tej całej otoczki. Nie mieliśmy z nimi nic wspólnego.

Bruce Dickinson: "Pierwszy album Iron Maiden brzmiał jak kupa gówna. Steve go nienawidzi"

 

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *