Świeży, dłuższy wywiad Bruce’a Dickinsona dla argentynśkiego Vorterix.com należy zaliczyć do bardzo udanych z uwagi na nieprzeciętnie dobre pytania, jakie mu w nim zadano. A może na nieprzeciętnie dobre odpowiedzi, których udzielił? Wideo z rozmową możecie obejrzeć pod tym linkiem, zaś tłumaczenie dostępnych transkrypcji oferujemy Wam wewnątrz.

Bruce Dickinson 2013

W jednym z niedawnych wywiadów Bruce Dickinson odrzucił możliwość wydania przez Iron Maiden nowej płyty w 2014r. (co wcześniej było sugerowane przez nich samych). Grupa szykuje natomiast kolejne DVD, albowiem producent Kevin Shirley jest zdania, iż każda trasa zasługuje na udokumentowanie. Facet widziany był podczas występu zespołu na tegorocznym festiwalu w Donington i wiadomo, że zostanie on zmiksowany. Część z surowych miksów można usłyszeć na klipie poniżej. Później jednak widziano go również w towarzystwie Ironów w Sao Paulo i na Rock In Rio pod sam koniec trasy Maiden England World Tour, zobaczymy więc, co konkretnie przyniesie nowa koncertówka.

httph://www.youtube.com/watch?v=jiVTAs1TyYg&feature=player_embedded

 

– Pytanie za milion dolarów dotyczy jednak premiery nowej płyty. Bruce odniósł się do niego następująco:

Cóż, znaczy, zamierzamy wydać kolejny album – Kiedy to zrobimy, tego nie umiem ci powiedzieć.

W zasadzie napisałem wiele materiału. Wiesz, wszyscy piszemy to i owo przez cały czas. Zobaczymy, co będzie, rozumiesz. Ale tak, wiadomo [że album powstanie].

 

– O tym, czy po obecnej trasie [na której skupiali uwagę na swoich dokonaniach z lat ’80, a przede wszystkim na albumie „Seventh Son of a Seventh Son”] na kolejnych grali będą w całości jakieś płyty z lat ’90:

Tak daleko jeszcze nie zaszliśmy. Dokończmy najpierw tę [trasę] i zobaczymy co będzie w przyszłym roku. Ale tak, nie wydaje mi się, by fani Maiden byli zawiedzeni zbyt długo.

 

– Dodaje, że brakuje mu w setliście kawałków z Powerslave i starszych kawałków jak „Children of the Damned”, czy „Revelations”. Dodaje jednak:

Mamy przed sobą jeszcze wiele tras.

 

– O tym, że ich „grzeczny” wizerunek [w porównaniu do Metalliki, Kiss, Motley Crue, czy Guns N’ Roses] nie był zamierzony:

Nie, my tacy jakby po prostu jesteśmy naprawdę. Tzn., nie mówię, że nikt w zespole nigdy nie próbował, czy nie wygłupiał się paląc trawki, gdy byliśmy młodsi. Większość dzieciaków prawdopodobnie próbowała trawki. Większość dzieciaków prawdopodobnie próbowała kilku innych rzeczy, których ja nie próbowałem.

Powodem, dla którego stworzyliśmy Maiden, powodem, dla którego wszyscy staliśmy się muzykami, była nasza chęć bycia muzykami, a nie ćpunami. Lubimy piwo i piwo to nasza ulubiona używka. Pijemy piwo i pijemy nieco wina, i zbyt dużo kawy. I to tyle w sumie. Poza tym chcemy się po prostu dobrze bawić.

 

– O trzymaniu formy wokalnej mimo upływu lat i intensywnego koncertowania:

Można chyba powiedzieć, że po tylu latach to kwestia jakby treningu, ale ja nie chodziłem do jakiejś szkoły; nic formalnego. Tzn., nie miałem nauczyciela od wokalu, jakiegoś trenera, czy czegokolwiek takiego. Ale uczyłem się od innych ludzi. Ale jedyną rzeczą, którą faktycznie studiowałem – samodzielnie, przeglądając książki i in. rzeczy – to mechanika działania głosu. Nie jestem lekarzem, czy kimś takim, ale czytam na ten temat.

To trochę tak jak z gitarzystami – chcesz znać swój instrument. Chcesz wiedzieć naprawdę dlaczego brzmi tak jak brzmi, jak o niego dbać. Jedyne, czego nie możesz zrobić z głosem, to… W gitarze możesz wymienić struny na nowe; nie możesz tego zrobić z głosem.

I [głos] zmienia się z wiekiem, w miarę jak dojrzewasz i przestrzenie w twoim ciele zmieniają kształty, wszystkie te rzeczy odznaczają się na twoim głosie. To trochę jak z tymi drewnianymi instrumentami [dętymi] – drewno się starzeje, rozwija swoje brzmienie i otrzymujesz… no wiesz, subtelne zmiany.

Jeśli jednak coś naprawdę źle pójdzie i uszkodzisz go, wtedy popadasz w ryzyko, że już nigdy nie będzie taki sam. Nie musiałem odwoływać wielu występów przez 35 lat mojej zawodowej kariery jako wokalisty w różnych zespołach, że tak powiem. Musiałem odwołać kilka – może około 20 w sumie przez 35 lat. Może więcej – może 25, czy coś. A więc nie tak wiele. Jednak to mogło zrobić różnicę, dzięki której nadal mam głos zamiast go nie mieć.

Nigdy nie brałem sterydów, które dają gościom, którzy mają problemy z głosem. Jeśli mój głos ma się na tyle kiepsko, że nie mogę go zmusić do śpiewania bez tego wszystkiego, to [znaczy, że] nie powinienem śpiewać. Ale jeśli mam katar, czy coś, dam sobie z tym radę. Ale jeśli jestem naprawdę chory, mam ostre zapalenie krtani, lub coś innego, albo zapalenie oskrzeli, czy coś naprawdę poważnego – po prostu idę za radą lekarza. Lepiej odwołać trzy koncerty, ale mieć świetny głos na następne trzysta; naprawdę. Wielu wokalistów pozwala sobie na działanie pod wielką presją, ponieważ czują, że jeśli odwołają występ, to poniosą porażkę. A tak naprawdę grasz tu na swoim instrumencie. Masz tylko jeden taki zestaw [strun] i nie ma zamienników, więc lepiej o niego dbaj. Ale to bardzo wytrzymały sprzęt, o ile robisz to jak należy.

 

– O oglądaniu się na innych wokalistów:

Lubię innych wokalistów – tzn., nie tylko heavy-metalowych wokalistów i rockowych wokalistów. Lubię słuchać ludzkich głosów. I czasami słyszysz głos i myślisz, „Ah, to naprawdę ładny sposób używania przez tę osobę swojego głosu”, albo jasne jest, że mają prawdziwy talent w konkretnym rejestrze swojego głosu.

Ja mam niejako już swój styl, na pewien sposób. Tak więc trochę badam to, co mogę zrobić ze swoim głosem. I mój głos zmienia się w miarę jak się starzeje. I nadal staram się robić te rzeczy, które robiłem mając 23 lata. Ale teraz mogę robić rzeczy, których nie mogłem robić, mając 23 lata. Przyglądam się więc sposób, na jakie mogę robić inne rzeczy ze swoim głosem. Jak mogę wdrożyć różne dźwięki. To naprawdę fajne, starzejąc się, móc robić tego typu rzeczy ze swoim głosem; robi się grubszy i nieco głębszy.

 

– O tym, czy swoje myślenie biznesowe („zacznij z czymś interesującym, podążaj tym szlakiem i zobacz, co z tego wyjdzie”) przekłada jakoś na pisanie utworów:

Tak, w taki sposób piszę utwory. W dokładnie taki sposób piszę utwory. Gdy zaczynam pisać numer, albo mam na niego pomysł, nie mam pojęcia, dokąd mnie to zaprowadzi, po prostu myślę, „To interesujące. Ciekawe, co się stanie dalej”. I może to, co się stanie dalej, albo jeszcze dalej, może zmienić kompletnie zmienić całość. Musisz po prostu być otwarty na pomysły i otwarty na… Tzn., kiedy zacząłem raz pisać scenariusz do filmu, pisaliśmy i pisaliśmy i pracowałem nad tym dwa lata. I potem wszystko podarliśmy i zaczęliśmy od nowa, ponieważ nie mieliśmy na to pudżetu [z ang. mudget] – to połączenie „pieniędzy” [„money”] i „budżetu” [„budget”] – by zrobić tego typu film, jakim go pisałem, bo nie stać nas było na osadzenie go w realiach lat ’30. Ale ponieważ nie było nas stać na osadzenie go w latach ’30, musieliśmy osadzić go w teraźniejszości. To więc oznaczało, że musieliśmy przywrócić jedną z postaci do życia. Wtedy pomyślałem, „Hej, to niezła historia. Ta historia jest lepsza niż pierwotna historia.” Zatem jedynym powodem, dla którego zaczęliśmy realizację tej opowieści było to, że nie stać nas było na realizację tej oryginalnej. Tak więc nie zawsze genialny pomysł rodzi jeszcze lepszy. Czasami to po prostu, „Hej, stary, nie stać cię na to”.

Spójrzcie na kolesi, którzy robią albumy, albo filmy, które są okropne – setki milionów dolarów wydanych na film, z którego wychodzi gówno. A tymczasem ktoś, kto nie ma w ogóle pieniędzy, tworzy fantastyczny film za zero kasy. Dlaczego? Bo nie ma kasy. I musi zrobić świetny film, bo nie ma kasy. Tak więc samo posiadanie zasobów nei gwarantuję, że coś się uda.

 

– O swoim przepisie na zarządzanie tak wieloma aspektami swojego życia (zespół, samoloty, film, książki, biznes, szermierka):

Cóż, nie mam żadnego. Chciałbym powiedzieć, że to wszystko było zaplanowane. Zawsze trzymałem się tej filozofii – i poopadałem przez nią w kłopoty, ponieważ czasami próbuję robić zbyt wiele rzeczy – ale wolę robić zbyt wiele rzeczy i mieć interesujące życie, niż być osiągnąć wielki sukces i nieziemsko się nudzić. I odkryłem, że robienie czegoś nowego, lub czegoś interesującego w jednej sferze wnosi nowe życia i nowe siły we wszystko inne, czym zajmujesz się w życiu.

Nie ma nikogo bardziej interesującego do porozmawiania niż ktoś, kto jest naprawdę szczęśliwy i entuzjastyczny, i pełen pomysłów. Gdy ktoś taki wchodzi do pokoju, cały pokój się rozświetla. Nie ważne na ile odnieśli sukces, są tak pełni pozytywnej energii, że to przechodzi przez całą grupę ludzi i przez wszystko inne. Tak więc im więcej ludzi tak robi, tym więcej ludzi pomyśli, „Tak, mam pomysł i zamierzam postarać się coś z nim zrobić”. Im więcej ludzi tak myśli, tym lepszym miejscem staje się świat.

 

– O tym, czy muzyka nadal jest jego główną pasją:

Oh, mam kilka głównych pasji; mam wiele głównych pasji. Nie wiem, czy to piwo, czy muzyka, choć są ze sobą powiązane, bo obie wpędzały mnie w kłopoty. Wyobrażam sobie, że jestem raczej dość pełnym pasji kolesiem, bo odczuwam pasję względem wielu rzeczy. A muzyka z pewnością jest czymś, co nadal mnie napędza. To dla mnie niesamowite, że nadal tu jesteśmy. Tzn., dosłownie zarówno fizycznie i… Bo tak wielu ludzi, których znałem – już ich nie ma. Ludzie znacznie młodsi ode mnie, którzy robili całą tę muzykę i umarli, albo zginęli w wypadkach samochodowych, albo umarli na straszliwe choroby i tego typu rzeczy. My nadal się trzymamy i dajemy czadu, i przyciągamy wspaniałą, młodą publiczność, i inspirujemy ludzi, a inspirowanie ludzi to zawsze coś, co mnie nakręca.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *