Bruce Dickinson udzielił obszernego wywiadu dla The Guardian, w którym opowiedział m.in. o wpływie muzycznym Iron Maiden, sławie i… prompterach. Na pytanie, czy wciąż ma listę celów do osiągnięcia przed śmiercią, odpowiedział:

Nie mogę się spinać o to, by mieć nie wiadomo jak dużo samochwalczych chwil. Ludzie pytają, jak to jest stać na scenie przed ćwierć milionem ludzi? A ja odpowiadam, że naprawdę nie mogę powiedzieć, bo jestem zbyt zajęty. Nie masz czasu, aby stać i robić coś w stylu ‚Pozwól mi po prostu przestać myśleć o utworze, przestać występować, pozwól mi tylko spojrzeć na tych wszystkich ludzi patrzących na mnie… OK, dziękuję ci bardzo!’ Widzę te cioty na scenie, w miejscach takich jak pieprzone Glastonbury, przechadzających się wokół, jakby byli otoczeni lustrami, mizdrzących się do kamer i nie poświęcających ani trochę uwagi dzieciakowi stojącemu w pierwszym rzędzie…

Mimo że płyty Iron Maiden sprzedały się na całym świecie w nakładzie 60 milionów kopii, muzyk dał również do zrozumienia, że sława nie jest dla niego najważniejszą sprawą. 

Powinniśmy mieć obsesję na punkcie nas samych, a tymczasem mamy obsesję na punkcie publiczności. To właśnie odróżnia Iron Maiden od wszystkiego innego. Nie jestem zainteresowany byciem sławnym. Sława jest odchodami kreatywności, to gówno, które wychodzi tylnym końcem, to produkt uboczny. Ludzie myślą, że to odchody, które powinno się jeść. Nie jest tak. Chodzi o kreatywność i publikę, o bycie tam w danej chwili.

Rozmówca Dickinsona zagaił temat o energetycznej, agresywnej muzyce Iron Maiden tworzonej dla ludzi, którzy nie dbają o panujące trendy.

Całe to gówno [segregacja gatunków muzycznych] nie istniało w latach 60. i 70. Nie było zbrodnią przeciwko Bogu posiadać album ZZ Top tuż obok albumu Motörhead, a obok jeszcze album Simon & Garfunkel obok czyjejkolwiek płyty. Nikt nie powiedział ‚to cholernie dziwaczne’.

Bruce odpowiedział także na pytanie związane ze zmianami wokalu z wiekiem.

Ton się zmienia, ponieważ kształt twojego ciała się zmienia. Kiedy się starzejesz, twój głos staje się cięższy, grubszy. [W Iron Maiden] jest tu tylko jeden wokalista, nikt się nie chowa za wzmacniaczami w przeciwieństwie do innych kolesi, o których nie będziemy wspominać. I nadal nie mamy promptera. Yay! Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że ludzie używają prompterów. O co w tym kurwa chodzi? Ludzie płacą dobre pieniądze, a ty nawet nie możesz zapamiętać słów. Najdurniejszą sytuację widziałem na Judas Priest, ,Breaking The Law’ leciało na prompterze. „Breaking the law, breaking the law/Breaking the law, breaking the law/Breaking the law, breaking the law/Breaking the law” – zgadnij, co? – „breaking the law”. To śmieszne.

Iron Maiden, Bruce Dickinson interview.NewsPICTURE CHRIS GORDON

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *