W wywiadzie dla wideomagazynu Metal Maniac (klip poniżej) obby „Blitz” Ellsworth po pierwsze potwierdził, że nowy album własnej produkcji Overkill ukaże się w październiku tego roku. Za miks odpowiadał będzie Andy Sneap. Po drugie, odniósł się do kwestii spadku sprzedaży albumów na skutek popularyzacji internetu, co znacząco osłabiło możliwość przetrwania zespołów:

Kiedyś oczywiście internetu nie było. Internet wynaleziono, gdy Overkill już istniał; istnieliśmy przed WWW.

Myślę, że to obusieczny miecz. Oczywiście świetnie jest mieć tego typu ekspozycję i natychmiastową informację, a to czyni świat mniejszym; to oczywiste pozytywy.

Jedną z rzeczy, do jakiej doprowadziły media społecznościowe, jest to, że tak wielu ludzi podziela dokładnie taki sam tok myślenia. Nie ma już myślenia przeciwnego. Czy jesteś fanem metalu, thrashu, popu, czy jazzu, internet dostarcza ci to, czego chcesz. Uważasz go za coś, co… To już nie jest nawet coś niezbędnego; tak po prostu powinno już być. ZA DARMO to nowe „tak powinno być”. Nawet wszyscy moi przyjaciele tak myślą. Czy to sprawia, że to słuszne? Nie sprawia. A to istotnie krzywdzi scenę.

Musisz więc znajdować sposoby na wynajdowania siebie na nowo. Zamiast z tego powodu narzekać patrzę na to i myślę, „Dobra, musimy robić coś inaczej. Musimy wejść w partnerstwo z odpowiednimi ludźmi. Musimy – jako ludzie biznesu – skupić się na naszym rynku. Kim są kolekcjonerzy? Kto chce winyli? Kto tego oczekuje?” Musisz zatem myśleć inaczej, aby przeżyć w erze internetu. Bo internet naprawdę będzie jednym z powodów, dla których ta scena w końcu zniknie. Wciąż odcina od niej kawałeczki – zjada je i zjada. Daje ci świetną promocję, ale w powolnym, powolnym procesie zjada też scenę.

Zawsze będzie istniała potrzeba zagrania na emocjonalnej stunie, ale w mówiąc o naszych ulubionych zespołach w końcu będą musiały odejść. I nie będzie to miało nic wspólnego z ich wiekiem. To będzie „Po prostu nie możemy już dalej tego robić. Nie da się już tego więcej robić i [mieć za co] jeść.” [śmiech] Wszyscy będą mówili, „Oh, to niedobrze”. Ale sami stali się tego przyczyną; to naprawdę część problemu. Więc dla zespoły takie jak nasz muszą wynaleźć siebie na nowo, wymyślić jak sprawić, by YouTube zwiększyło swoje czeki, Spotify, Google Play, itp. itd. Więc od biznesowej strony patrząc myślę o wynajdowaniu nowych sposobów.

Nie przejmuję się rezultatem; osobiście bardziej żyję chwilą obecną. Nie spoglądam w przyszłość. Moja przyszłosć to 2 godziny na tej scenie; na tym wolę raczej skupić swoje wysiłki, bo to naprawdę bezowocne mówić, „Oh, to jest do dupy, i to też, i powinienem mieć z tego więcej”. Ja tego nie mówię. Mówię natomiast, że to powoli zjada i osłabia scenę w miejscach, w których nie powinno i to tylko na skutek obiegowej opinii. To wszystko.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *