źródło: Blindead

Nowa płyta Blindead narobiła sporo szumu w internetach, okazała się kontrowersyjna, spolaryzowała fanów na dwa przeciwstawne obozy. Jedni „Niewiosny” bronią, inni wręcz przeciwnie.

Zaintrygowany sporem w końcu zabrałem się do przesłuchania tej płyty i muszę przyznać, że trudno przejść obok niej zupełnie obojętnie. Nigdy nie byłem fanem Blindead, te dwa albumy, które kiedyś przesłuchałem wydały mi się rozlazłe, mało dynamiczne i zwyczajne nieciekawe, wręcz nudne. Z „Niewiosną” jest inaczej.owszem, to nadal wolne tempa i rozbudowane faktury dźwiękowe, ale wraz z roszadami personalnymi i dołączeniem do składu Nihila, Blindead stało się inną kapelą.

Przed wspomnianymi zmianami personalnymi Blindead nie było zespołem jakoś szczególnie radosnym, ale pozostawiającym słuchaczowi pewną przestrzeń i niosącym ze sobą przynajmniej mały fragmencik,pierwiastek czegoś pozytywnego. Tym razem jest inaczej, „Niewiosna” zagarnia całą przestrzeń dla siebie i zniewala wylewającą się z każdego dźwięku wszechogarniającą, głęboką jak bezksiężycowa noc czernią.

Nie pamiętam by jakakolwiek płyta z którą ostatnio obcowałem, zawierała tak potężny ładunek negatywnych emocji. „Niewiosna” niczego nie udaje, (prawie) od samego początku raczy nas albo ponurymi drone’ami, albo na wskroś nihilistycznymi (nomen omen) lirykami wokalisty. Wrażenie potęgują ciągnące się w nieskończoność kompozycje, które zalewają słuchacza ciągle to nowymi falami depresyjnych dźwięków.Zresztą nie należy długości utworów brać za wadę, to nie są wypełniacze. Zakładam, że kilkunastominutowe piosenki miały w zamyśle twórców wprowadzać odbiorców w trans, lub określając to bardziej dobitnie -stupor. To się udało, całościowy odbiór „Niewiosny” staje się przez to jeszcze bardziej bolesny.

Tekstowo tematem przewodnim całego longpleja jest negacja, już drugi utwór pt. „Niepowodzenie” mówi właściwie wszystko. Z drugiej strony to nie jest tak, że Nihil jest aż tak dosłowny, on posługuje się jakby strumieniem świadomości, strzępkami myśli, które układają się przy odrobinie wysiłku ze strony odbiorcy w całkiem sensowną całość.

„Niewiosna” to bardzo ponura płyta, jest w niej jakaś totalna i absolutna depresyjna blackowość, tutaj nawet wplecione w „Potwór się rodzi” życzenia urodzinowe brzmią jak tren, jak okultystyczny obrzęd przywołania czegoś nadzwyczaj plugawego. Jednak nie o celebrację mrocznej, blackowej obrzędowości tu chodzi, bo brzmieniowo „Niewiosna” blackowa nie jest (choć porównań do Furii pewnie uniknąć się nie da). Tu chodzi o stworzenie całkowicie przytłaczającej atmosfery prawdziwej rezygnacji. „Ani lekkomyślnie, ani bezboleśnie” mogłoby być przykładem utworu, który wprowadziłby na tę płytę odrobinę wyzwalającej,katartycznej złości, tymczasem jest on owszem wściekły, ale jest to złość podcięta kompletną bezsilnością.

„Niewiosnę” można albo polubić (a przynajmniej docenić), albo ją znienawidzić od pierwszego przesłuchania. Mało kiedy tak czarno-białe deklaracje mają jakiś głębszy sens. Ta płyta nie jest dla wszystkich, jest ona tak przykra w odbiorze i tak odrzucająca, niedająca się w sumie polubić, że wcale nie dziwię się ludziom, którzy nie znaleźli w niej nic dla siebie. Rzadko stykam się z materiałem, który (powtórzę do znudzenia), jest nieprzyjemny w odbiorze wcale nie ze względu na charakterystykę, ciężar I moc brzmienia, tylko atmosferę jaką wokół siebie roztacza, bo pamiętajmy, że Blindead nie jest przykładem formacji grającej super-ekstremalny metal. Trudno o jednoznaczne określenie gatunku jaki Blindead reprezentuje, ale progresywny post metal byłby dość bliski prawdy i zarazem jest to określenie zupełnie nieoddające unikalnej atmosfery jaką udało się się na tym albumie wygenerować. To jest niezwykłe i na pewno doceniają to odbiorcy, którzy widzą w tej płycie coś więcej niż domniemaną grafomanię Nihila.

Warto dać „Niewiośnie” szansę, to płyta przemyślana zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Jednak ładunek negatywnych emocji jakie ten album serwuje, może wiele osób znużyć, lub z miejsca odrzucić. Aby docenić tę płytę, trzeba się jej poddać, dać wciągnąć w trans. To co jest w niej najtrudniejsze, jest zarazem jej największą zaletą.

8,5/10
autor: Lemur80

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *