Black Country Communion (Bonamassa, Hughes, Bohnam, Sherinian) rozeszli się w 2012 r. po wydaniu 3 świetnych albumów, rzekomo z uwagi na tarcia pomiędzy legendarnym gitarzystą i nie mniej sławnym frontmanem. Wcześniej w tym roku zapowiedzieli już oni planowany powrót, a wczoraj (5 września) stało się to faktem, albowiem ruszyły prace nad kolejną płytą w domowym studio Glenna Hughesa w Los Angeles, do którego wszedł właśnie z Joe Bonamassą.

W wywiadzie dla duńskiego magazynu Metalized były wokalista Deep Purple i Black Sabbath stwierdził m.in. że tak naprawdę nigdy nie przestał przyjaźnić się z Bonamassą i że wspomniane problemy między nimi stanowiły raczej domysły fanów. O genezie wznowienia działalności Black Country Communion powiedział tak:

W lutym redaktor Billboardu, Gary Graff, robił ze mną wywiad w Ameryce. Gary zadał mi pytania dot. Hall of Fame. Powiedziałem mu wtedy, że nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek był jeszcze w jakimś zespole poza Black Coountry, ponieważ piętną tych 3 albumów jest tak silne, a zespół tak dobry; każdy jego członek jest bardzo, bardzo dobry. Powiedziałem mu, że Black Country Communion to ostatni zespół, w jakim gram. 3 tygodnie później Joe Bonamassa zaprosił mnei na kolację. Nie wiedziałem dlaczego.

Przyjaźnimy się. Zawsze tak było. Ludzie myśleli, że nie jesteśmy przyjaciółmi. Powiedział mi, „Hej, nie myślisz, że czas nagrać kolejny świetny album?” Odparłem, „Tak. A wiesz, że to jest ostatni zespół, w którym będę grał?” Żartowaliśmy potem z tego.

Joe i ja jesteśmy bardzo przyjaźni. To się nigdy nie zmieniło. Joe jest solowym artystą tak jak i ja teraz.

(…)

Fani w sieci myśleli, że się kłócimy. Nigdy nie walczyliśmy.

Zrobimy to krok po kroku. Zróbmy album, a potem pomyślmy o graniu jakichś koncertów. Zobaczmy, co się stanie. Otwórzmy się na to.

Myślę, że świat potrzebuje kolejnego, wielkiego, rockowego albumu.

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *