Tim Lambesis – po odbyciu (skróconej) kary więzienia (do którego trafił za próbę zlecenia zabójstwa żony) i przeproszeniu swej rodziny – wrócił do gry w As I Lay Dying. Czego wielu się natomiast nie spodziewało, to powrót do grupy pozostałych członków oryginalnego składu, którzy odcięli się od niego wcześniej i uformowali inny zespół – Wovenwar. As I Lay Dying – póki co bez jakiegokolwiek oświadczenia, wywiadu, czy dalszych zapowiedzi wydawniczych – wpuścili właśnie do sieci klip z nowym utworem „My Own Grave”. Grupa jednocześnie zapowiedziała pierwszy po latach przerwy koncert 16 czerwca w San Diego.

W internecie mamy teraz zatem całe spektrum opinii na temat całej sytuacji. Dla niektórych – jak Ash Avildsen (założyciel Sumerian Records) – cała sprawa była „gorsza niż Weinstein, Cosby i Spacey razem wzięci”, albo – jak dla Michaela Lessarda (frontmana The Conortionist) – analogiczna do „oddawania moczu na małe dziewczynki przez R. Kelly’ego” i „bicia kobiet przez Chrisa Browna”. Mają oni pretensje, że motywowana wyłącznie pieniędzmi branża muzyczna pozwala Lambesisowi tak po prostu wrócić na scenę.

Z kolei inni, jak np. Dino Cazares (frontman Fear Factory), wskazują, że to jest po prostu jego praca, coś, co umie robić najlepiej i że – tak jak każdy w takiej sytuacji – po odbyciu kary ma prawo do niej wrócić w ramach drugiej szansy. Przypominają, że jego rodzina wciąż otrzymywała będzie zarabiane przez niego pieniądze, a każdy ma wolny wybór, czy dalej chce  wspierać zespół, czy nie.

as i lay dying

 

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *