Druga i ostatnia część tłumaczenia artykułu z najnowszego numeru czasopisma dla perkusistów „Rhythm”. Joel McIver, Lars Ulrich, Charlie Benante, Shawn Drover i Dave Lombardo rozmawiają o thrash metalu, a poruszane w tej części tematy to m.in. Cliff Burton, umiejętności poszczególnych perkusistów, okoliczności wymyślenia blastów, a także kto i kiedy osiągnął zawrotną prędkość 250bpm.

Osoby zainteresowane angielską wersją pierwszej części artykułu mogą pobrać skany magazynu z poniższych linków:

‚Thrash!’ p.5 ‚Thrash!’ p.6 ‚Thrash!’ p.7

Część artykułu stanowią również wypowiedzi znanych perkusistów nt. Ulricha, Lombardo, Drovera i Benante.

===========================================================

Ulrich, którego technika może nie osiągnęła poziomu pozostałej trójki – co nie przeszkadzało mu w zdobyciu znacznie większego sukcesu niż reszta – wyjaśnił, że Metallica wykonała na ‚Master of Puppets’ olbrzymi skok w pisaniu utworów dzięki swemu basiście, wyćwiczonemu w klasyce Cliffowi Burtonowi.

Cliff naprawdę pokazał mi i Jamesowi zupełnie nowy horyzont muzycznych harmonii i melodii. To bardzo wpłynęło na nasze kompozytorskie umiejętności na …Puppets, w ogóle cały sposób w jaki razem z Jamesem piszemy utwory został ukształtowany, gdy Cliff był w zespole, ukształtowany wokół muzycznego wkładu Cliffa.

Wielu obserwatorów zauważa, że po śmierci Cliffa w 1986 roku Lars przejął stery w zespole i skupił energię na komponowaniu i kwestiach biznesowych zamiast na swej grze na perkusji. Jaka by nie była prawda, taka kolej rzeczy opłaciła się, bo w przeciągu dekady Ulrich i jego koledzy stali się największym metalowym zespołem na świecie – thrash metalowym, heavy metalowym czy jeszcze innym.

Lars Ulrich – solo perkusyjne z „Live Shit: Binge & Purge”

httph://www.youtube.com/watch?v=bZtu_dJPW5o

Benante wskazuje na świetne wyczucie Larsa jeśli chodzi o uzupełniające motywy perkusyjne:

Zawsze uważałem Larsa za naprawdę dobrze kombinującego perkusistę – partie, które wymyśla do melodii są zawsze dobrze przemyślane i dobrze się sprawdzają.

I jeszcze Charlie na temat innych swych rówieśników w ‚Wielkiej Czwórce’:

Gar Samuelson był świetny – kopał tyłki! Miał jazzowe podejście. Nick Menza miał bardziej zwarty styl, podczas gdy Gar wykazywał więcej finezji. Jeśli o mnie mowa, to po prostu staram się grać dla utworu: w dawnych czasach czułem, że bębnię dla samego bębnienia, ale to oznaka muzycznej dojrzałości. Mogę skakać wokół danego riffu, ale nie przez cały utwór.

Pionierzy blastów

Lombardo, którego repertuar prędkości osiągnął szczyt z 250 uderzeniami na minutę w ‚Necrophobic’ z płyty ‚Reign in Blood”, również zaczynał wykazywać muzyczną dojrzałość. Jak mówi:

Pojawia się moment, gdy piosenka jest za szybka. Czasem po wykonaniu utworów na koncercie z prędkością światła mówimy sobie „Whoa! Trzeba z tym trochę zwolnić, więc mam to później na uwadze. Przy następnym show gramy to wtedy… odrobinę wolniej.

Slayer – ‚Necrophobic’

httph://www.youtube.com/watch?v=l6yuK67FiTI

Gdy piszemy utwory, słucham rytmu gitary i sugeruję, czy dany kawałek trzeba przyśpieszyć czy zwolnić, w zależności od wyczucia. Naprawdę powinno się posłuchać drugiego i trzeciego riffu i zobaczyć, jak pasują do zaproponowanego wcześniej tempa. Musimy być bardzo drobiazgowi w wynajdywaniu dobrego tempa w studio, choć na żywo można to lekko podkręcić. Ale nie za mocno. Wszystko sprowadza się do wyczucia.

Skoro mówimy o czystej szybkości, to tylko jeden utwór zrównał się w tym względzie z ‚Necrophobic’ – był to ‚Gung-Ho’ z drugiej płyty Anthrax, ‚Spreading the Disease’.

Anthrax – ‚Gung – Ho’

httph://www.youtube.com/watch?v=1oyY6ibGI4M

Niedorzecznie szybka ścieżka perkusji oparta jest na podwójnej stopie zgranej z kostkowaniem równie szybkiego riffu na gitarze i w dalszym ciągu jest jednym z najszybszych przykładów grania w historii. Drover wspomina, jak pierwszy raz usłyszał ten kawałek:

Charlie był pierwszym perkusistą u którego usłyszałem podwójną stopę basową: to było na ‚Gung-Ho’. Słuchałem tego i pomyślałem: „Jaja sobie robicie ze mnie. Jak można grać tak szybko?

Benante był również pionierem jeszcze bardziej ekstremalnego podejścia, mianowicie – blastów. Jak wspomina:

Był taki zespół zwany Mayhem New York City, grali w tym stylu, i jeszcze jeden o nazwie Adrenaline Overdose, też grali coś podobnego, ale pierwszym w historii nagraniem na którym pojawiły się blasty było ‚Speak English or Die’ mojej drugiej kapeli, Stormtroopers of Death. Mieliśmy tam piosenkę pt. ‚Milk’ i pamiętam, jak każdy zadawał mi pytanie: „Co ty tam wyprawiasz? Jak to robisz?” Wtedy jeszcze nie grałem blastów z podwójną stopą: werbel i pojedyńcza centrala grały naprzemiennie trzydziestkidwójki podczas gdy uderzałem w hi-hat. Tak można najprościej wyjaśnić skąd wzięły się blasty.

„Mały” pokaz umiejętności Charliego:

httph://www.youtube.com/watch?v=yu7RMYmTLtI

Czy ci muzycy kiedykolwiek odczuwali presję prześcigania się nawzajem w całym tym wymyślaniu i akcentowaniu prędkości i siły? O dziwo, nie dotyczyło to Lombardo:

W Slayerze czujemy się bardzo komfortowy tam, gdzie jesteśmy, zarówno muzycznie jak i jeśli mowa o koncertowaniu. Nie ma rywalizacji. Nasze występy są takie same, czy to gramy przed Metalliką, czy kimkolwiek innym. Podejście jest jedno: „Chodźmy skopać tyłki!” Niezależnie od zespołu mamy ten sam poziom entuzjazmu.

Benante potwierdza:

Nigdy nie czułem jakiejkolwiek rywalizacji. W czasopismach pojawiały się ankiety na najlepszego perkusistę, ale nigdy nie zwracałem na nie zbytnio uwagi, bo te ankiety nie ukazywały najlepszych perkusistów, ale tych najpopularniejszych.

Dave Lombardo – perkusja do ‚Raining Blood’

httph://www.youtube.com/watch?v=jGIlK0REnPE

Czekając na zbliżające się koncerty, Drover ma świadomość, że znajdzie się w doborowym towarzystwie:

Każdego z nich można rozpoznać po brzmieniu, Dave Lombardo jest jak Roger Taylor pod tym względem, że ma swój własny styl, szczególnie jeśli chodzi o jego niesamowite dwójki. Ma tyle mocy! Koncerty będą świetne – w końcu czekano na nie ponad 27 lat. Pora się wreszcie wziąć za nie, zanim wszyscy będziemy chodzić o lasce albo siedzieć w wózkach inwalidzkich.

Fani Megadeth mogą spodziewać się partii perkusji bardzo podobnych do pierwowzorów, ułożonych przez jego poprzedników:

Próbuję trzymać się blisko nich. Nie sądzę, by fanom spodobało się, gdybym interpretował wszystko po swojemu: to byłoby samolubne wobec Megadeth. W tych utworach aż roi się od niuansów, a nasi fani znają każdy pojedyńczy dźwięk.

Perkusiści Megadeth: Nick Menza, Jimmy Degrasso i Shawn Drover

httph://www.youtube.com/watch?v=l9SMGAwvuVk

 

Zagrożony gatunek

Wspominamy szczęśliwe dni, ale nie zapomnijmy, że na wiele lat thrash metal stał się zagrożonym gatunkiem. Po wczesnych sukcesach wszystkie cztery zespoły pozostały mniej lub bardziej wierne kodowi thrashowemu aż do początku lat 90., kiedy to trendy zmieniały się jak w kalejdoskopie i nagle wszyscy zaczęli słuchać grunge i alternatywnego rocka. Metallica zdaje się nie przejmowała się tym zbytnio, opuszczając swe thrashowe korzenie wraz z rekordowo sprzedającym się ‚Black Albumem’ – niesamowicie popularnym nagraniem przyjaznym radiu i definiującym na nowo oblicze metalu.

To samo jednak nie udało się Megadeth, które spróbowało obrać bardziej rockowy, lżejszy kierunek, przez który stracili większość fanów – choć część tych strat została powetowana wydanymi w ostatnich latach szybkimi i technicznymi albumami. Anthrax również zmienił podejście, tracąc kluczowych muzyków i zarazem wiarygodność, z czego też już nigdy na dobre nie otrząsnął się. Nawet Slayer zaliczył gorszy moment w swojej karierze przy okazji flirtu z nu-metalem na ‚Diabolus in Musica’ z 1998 roku.

Benante doskonale objaśnia sukces i upadek thrashu, opisując raczej błędne poczynania jego zespołu w ciągu minionej dekady tymi słowami:

Wiele zespołów oczywiście poszło w różne strony, nasza kapela zalicza się do tej grupy. Nasz GPS popsuł się wieki temu! Byliśmy najbardziej konserwatywni, tak sądzę. Ale nie trzymaliśmy się tej [thrash metalowej] ścieżki, tu i tam skręciliśmy w lewo, w prawo, trochę eksperymentowaliśmy – i może to miało dla nas złe rezultaty.

Mimo wszystko, bazę fanów thrashu stanowią kochające, skore do wybaczania dusze takie jak Ty, tak więc Benante nie ma powodów do zmartwienia. Koncerty ‚Wielkiej Czwórki’ stanowią dotychczas nieosiągalny cel, który każdemu fanowi przynajmniej raz zaświtał w głowie: są okazją, by Ulrich, Lombardo, Benante i Drover spróbowali prześcignąć się na jednej scenie.

Lombardo:

Nigdy nie sądziłem, że dojdzie do tej trasy.

Drover:

Rozwala mnie fakt, iż jestem na okładce z pozostałymi trzema kolesiami.

Benante:

To spełnienie marzeń.

Pozwólmy, by ostatnie zdanie w tej kwestii wygłosił ten, który spośród perkusistów metalowych odniósł największy sukces komercyjny – Lars Ulrich:

Kto by pomyślał, że po 25 latach od powstania, kapele z ‚Wielkiej czwórki’ thrash metalu nie tylko nadal będą w obiegu, bardziej popularne niż kiedykolwiek, ale że teraz zagrają razem po raz pierwszy… cóż za pokurwiona myśl! Jedziemy!

Każdy perkusista całym sercem zgodzi się z tymi słowami. Do zobaczenia pod sceną.

===========================================================

Podziękowania dla naszej czytelniczki Teresy, która specjalnie dla nas kupiła pisemko i zeskanowała najbardziej interesujące nas strony!

===========================================================

Joel McIver, znany dziennikarz, redaktor naczelny “Metal Hammera”, autor uznanej, nieoficjalnej biografii Metalliki — “Sprawiedliwość dla wszystkich” oraz wydanej niedawno, pierwszej biografii Cliffa Burtona — “To Live is to Die” (przetłumaczone, obszerne fragmenty u nas). Zachęcamy też do przeczytania sporych wywiadów z McIverem poświęconych Metallice, Wielkiej Czwórce, albumowi ‘Death Magnetic’, a także do zapoznania się z tłumaczeniem długiej rozmowy dziennikarza z Jamesem Hetfieldem i Kirkiem Hammettem.

Jako ciekawostkę przypominamy dość kontrowersyjny fragment rozmowy McIvera z Davem Lombardo, dotyczący umiejętności Larsa.

6 Komentarzy Artykuł z czasopisma “Rhythm” 7/2010 – perkusiści ‘Wielkiej Czwórki’ i Joel McIver opowiadają o trudnych początkach thrashu, inspiracjach, technice gry i in. (cz.2 – ostatnia)

  1. Motu

    Sekcja rytmiczna to ciężki kawałek chleba.Podziwiam szczególnie Lombardo. Sama kiedyś próbowałam swoich sił na perkusji – udało mi się opanować dwa proste rytmy i na tym moja edukacja się skończyła. Postanowiłam obrać inny kierunek ;) Zawsze wydawało mi się, że wszyscy patrzą na świetne solówki Kirka nie zauważając jak pięknie Lars uderza w bębny. To niesamowity instrument :)

  2. h-a-r-v

    Kempes (i reszta) – jesli w shoucie wyskakuje error, tzn. ze komentarz zostal z jakiegos powodu wylapany jako spam – wystarczy poczekac, a ktorys z adminow „przepusci” go i sie pokaze.

  3. znawca

    „Zawsze wydawało mi się, że wszyscy patrzą na świetne solówki Kirka nie zauważając jak pięknie Lars uderza w bębny” <<<< ani Kirk nie potrafi zagrać dobrze swych solówek (o mustainowych nie wspominajac) ani Lars nie był i nie jest dobrym perkusistą.

    ps. na AJFA dał radę z podwójną stopą (chyba ostatni raz od tamtego czasu)

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *