Każdy z nas ma zdecydowanie inny muzyczny background i na szczęście osobowość każdego z nas wyraźnie słychać w tym, co stworzyliśmy. Wydaje nam się, że to właśnie ten amalgamat różnych wpływów jest tym, co w naszej muzyce jest najciekawsze. Na kanwie tego wszystkiego wyewoluowało nasze obecne brzmienie – w tym sensie można myśleć o High Tide jako o rozgrzewce przed nadchodzącym długograjemAntūmbra swoją EP-kę  pozostawia tak wiele apetytu na więcej, że aż chce się chłopaków co chwila upominać o więcej. I będzie więcej. Rozmawiamy z Robertem (basista, założyciel zespołu) oraz Tomaszem (wokalista + klawisze)

Alternative/Heavy Psychedelic… – jak własnymi słowami rozwiniecie te gatunkowe nawiasy?

Robert: Ujmę to w taki sposób – w zespole jest nas pięcioro – każdy z innej bajki. Każdy dorzuca do muzycznego kotła swoje pomysły, kombinujemy i z tego powstają piosenki – do tego wszystko przyprawiamy klimatem psychodelicznego rocka i czasami jest chillowo i transowo, a czasami jest też po prostu heavy.

Tomasz: Psychodeliczne brzmienia to w zasadzie wspólny mianownik tego, co każdy z nas wnosi do kompozycji. Chcemy pisać piosenki, które podobają się przede wszystkim nam samym i których sami chcielibyśmy słuchać. A że na co dzień każdy z nas słucha czegoś innego…

Wasze korzenie, to Underwater Noise. Co to był za band?

R: Tutaj akurat nie ma większej filozofii, bo de facto poza naszym podejściem do spraw organizacyjnych, wizerunku i zmianą nazwy nic się nie zmieniło. Pierwsze dwa, trzy miesiące naszego grania (w 2016 roku) to było trio: gitara, bas i perkusja i graliśmy zwykłego psychodelicznego stoner rocka i myśleliśmy co z tego wyjdzie.

Jak doszło do tego, że w końcu zdecydowaliście się ewoluować w projekt Antūmbra?

R: Po niecałych trzech latach grania, wydaniu demka jako Underwater, stwierdziliśmy, że musimy coś zmienić. Zmieniliśmy nasze podejście do muzy – stwierdziliśmy że nie chcemy zamykać się tylko w scenie stoner/doom, grać szerzej, nie ograniczać się. Przygotowaliśmy też od nowa całą oprawę graficzną zespołu, rozplanowaliśmy sobie jak to wszystko ma funkcjonować. Teraz wszystko ma swoje miejsce, jest plan, który staramy się realizować.

Ile z Underwater Noise zostało w Antūmbrze?

R: Drużyna w komplecie, pięć osób z pięciu. I salka prób dalej ta sama (śmiech).

T: Za to instrumentów nawet trochę przybyło!

R: Tak, nowością którą wprowadziliśmy dopiero w trakcie nagrań EP było dodanie klawiszy czy syntezatorów, których na razie jest tylko troszkę, ale myślę, że z czasem Tomek będzie miał tutaj jeszcze więcej do powiedzenia.

Wydaliście EP-kę High Tide. Co to za materiał? Jakiego rodzaju słuchacz nie powinien obok tego materiału przejść obojętnie?

R: Na tym mini albumie znajdują się zarówno pierwsze dwa utwory, które graliśmy początkowo jeszcze jako trio, są to Nuclear Sky oraz Wicked. White Noise i All Art powstały później i szczególnie w tym ostatnim chcemy pokazać w którą stronę będziemy iść. Myślę że ten album spodoba się zarówno wielbicielom klasycznego stoner rocka i podobnych, ale możemy to też polecić fanom muzyki rockowej „wszelakiej” – rocka psychodelicznego, blues rocka, grunge’u czy innych. Przede wszystkim staramy się robić piosenki, które będzie się dobrze słuchać – tak jak wcześniej mówił Tomek – takie które sami chcielibyśmy puścić sobie w odtwarzaczu.

Czy to wydawnictwo możemy traktować jako zapowiedź czegoś większego, czy raczej jeden z rozdziałów w Waszej muzycznej ewolucji?

T: High Tide to w pewnym sensie domknięcie pierwszego etapu naszej twórczości. To piosenki, w których jeszcze szukamy własnej tożsamości i wspólnego punktu wszystkich naszych inspiracji. Każdy z nas ma zdecydowanie inny muzyczny background i na szczęście osobowość każdego z nas wyraźnie słychać w tym, co stworzyliśmy. Wydaje nam się, że to właśnie ten amalgamat różnych wpływów jest tym, co w naszej muzyce jest najciekawsze. Na kanwie tego wszystkiego wyewoluowało nasze obecne brzmienie – w tym sensie można myśleć o High Tide jako o rozgrzewce przed nadchodzącym długograjem. Ale do niego jeszcze chwila.

R: Dla mnie to EP to zarówno podsumowanie całego pierwszego etapu, zarówno Underwater Noise – po czym pamiątką jest tytuł i grafika albumu, które zaplanowaliśmy jeszcze jako Underwater Noise – jak i początek tego nowego rozdziału jakim jest Antūmbra.

Gdzie nagrywaliście tę EP-kę i kto zajmował się jej produkcją?

R: Cały proces nagrań miał miejsce w poprzednie wakacje w Monroe Sound Studio w Grzędzicach pod Stargardem.

T: Z Arkiem dobrze się pracuje, zwłaszcza dzięki temu, że trochę nas temperował, kiedy było trzeba (śmiech).

Gdzie można legalnie kupić bądź odsłuchać High Tide?

T: Album jest dostępny na Youtubie oraz we wszystkich popularnych platformach streamingowych. Wersję elektroniczną można nabyć w iTunes oraz na Bandcampie. W tym ostatnim serwisie, jak również pisząc bezpośrednio do nas, można też zamówić fizyczną kopię w pięknym digipacku. Jesteśmy bardzo dumni z naszej okładki, warto móc popatrzeć sobie na nią na żywo :)

Mocno odczuwacie obecny stan zagrożenia związany z wiadomym wirusem?

T: Niestety byliśmy zmuszeni odwołać małą trasę po Polsce, którą planowaliśmy w ramach promocji płyty. Mamy nadzieję, że uda nam się w późniejszych terminach koncerty w tym samym składzie, bo miały grać z nami naprawdę fantastyczne zespoły – Moontoy, Rottin’ Green, Makiwara, Miist… Na razie trzeba zacisnąć zęby i liczyć na to, że wszystko szybko się uspokoi.

R: Tak, mamy nadzieję że sytuacja wróci do normy i jeszcze w bieżącym sezonie przedwakacyjnym będziemy mogli zagrać występy, które planowaliśmy na końcówkę marca… Przykro że tak się stało, ale nic nie zrobimy i musimy przeczekać całą sytuację.

Macie jakieś pomysły na to, jak branża muzyczna mogłaby radzić sobie z tą sytuacją?

T: Sprawa jest cholernie trudna, bo z jednej strony odwołanie koncertów powoduje ogromne straty u ludzi zajmujących się zawodowo ich organizacją, z drugiej według WHO ograniczenie kontaktów społecznych jest najskuteczniejszą prewencją zachorowań. Jesteśmy młodzi, więc nie jesteśmy w grupie największego ryzyka jeśli chodzi o ciężki przebieg choroby, ale izolacja ma na celu nie tylko uniknięcie zakażenia, ale też nie dopuszczenie do zakażenia kogoś innego. Słyszałem o prośbach bookerów, żeby wstrzymać się z prośbą o zwrot za bilety, żeby pomóc im przetrwać najgorszy okres. Musimy przetrwać, jak to wszystko się skończy ludzkość będzie potrzebowała muzyki bardziej, niż kiedykolwiek.

Co chcielibyście osiągnąć w bieżącym roku?

T: Liczymy na to, że uda nam się pojechać z naszym materiałem do ludzi, bo nic tak nie cieszy jak wykonywanie muzyki na żywo przed publicznością. Myślimy też o zamknięciu się w studiu i nagraniu longplaya, ale na razie nie zapeszajmy w tym temacie. Pracy jest dużo, mamy nadzieję, że efekty będą wprost proporcjonalne.

R: Fantastycznie będzie jeżeli uda nam się zagrać koncerty; zarówno te zaplanowane, które musieliśmy poprzekładać, a także zabookować kolejne. Dobry odbiór EP pozytywnie nas naładował i dobrze byłoby pójść za ciosem i nagrać LP – materiału mamy dosyć sporo, trzeba go tylko odrobinę doszlifować.

Dziękujemy za rozmowę. Ostatnie słowo należy do zespołu Antūmbra.

R: Zapraszamy do odsłuchu naszego premierowego albumu, mamy nadzieję że High Tide dostarczy wam ciekawych wrażeń. No i mamy nadzieję, że sytuacja jak najszybciej wróci do normy i w najbliższych miesiącach będziemy mieli okazję zobaczyć się na koncertach.

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *