Black Veil Brides promują swój 4. Album studyjny, zatytułowany po prostu “Black Veil Brides”. Krążek ukazał się jesienią zeszłego roku, a obecnie kapela przymierza się do wydania koncertowego DVD. W związku z tym na pytania Full Metal Jackie w ramach „Loudwire Nights” odpowiadał wokalista BVB Andy Biersack:

Black Veil Brides jest bardzo widowiskową kapelą. Andy, dlaczego tak długo czekaliście z wydaniem koncertowego DVD?

Myślę, że dla nas, jako zespołu który zawsze miał aspiracje i marzenia by być kapelą, która może grać na wielkich, teatralnych scenach, musiało to zająć więcej czasu. I oczywiście to zajmuje trochę czasu każdemu zespołowi, który chce dawać duże sceniczne widowiska. Kiedy jesteś młodym dzieciakiem i widzisz całą ta pirotechnikę, wielkie ekrany – trzeba zdać sobie sprawę, ze w rzeczywistości zajmuje to dużo czasu by dojść do takiego poziomu, ale musi mieć także sens by zabierać to wszystko ze sobą w trasę. Na szczęście jesteśmy już w takim momencie, że możemy zrobić imponujący, widowiskowy koncert. W związku z tym zdecydowaliśmy, że jest to odpowiedni czas na DVD.

Zmieniliście swój sceniczny wizerunek i porzuciliście teatralne makijaże – to naturalna zmiana?

Wizerunek zespołu był czymś co zawsze podlegało ewolucji i zmianie z każdym cyklem płytowym. Myślę, że w wielu aspektach to dlatego, że chcieliśmy posiadać wizualne odzwierciedlenie muzyki, którą tworzyliśmy. Czuliśmy, że każda epoka w historii zespołu potrzebowała się wyrazić poprzez inną reprezentację wizualną. Kiedy przyszedł czas by przestać nosić makijaż, po prostu za tym poszliśmy mentalnie i emocjonalnie. Już nie chcemy tego robić.

Zawsze mówiliśmy, że nie będziemy robić czegokolwiek co nas będzie stręczyło lub nie będzie prawdziwe. Więc kiedy zaczęliśmy patrzeć na siebie i widzieć w lustrach karykaturę samych siebie, stwierdziliśmy że to czas by ruszyć dalej. To nie znaczy, że nie darzymy wielką miłością tego okresu czasu w naszej karierze. To nie znaczy, że kiedyś do tego nie wrócimy i nie zmienimy wyglądu z jakiejś okazji – niektóre występy tego wymagają, inne nie. To nie było tylko malowanie ciała, lecz wyrażało nas.

www.youtube.com/watch?v=f-cxPIOAfSk

Ostatni wasz album „Wretched and Divine – byłeś w jego nagrywaniu pojedynczą kreatywną mocą. Czy to była świadoma decyzja, że reszta zespołu powinien być częścią tego procesu na nowym albumie?

W 100%. Myślę, że ta zmiana była konieczna jeśli mieliśmy kontynuować wspólne granie jako zespół. Jesteśmy dumni z tego krążka i to jak ludzie na niego zareagowali. Niektóre utwory jak “In The End” katapultowały nas na nowy poziom. Kiedy przyszedł czas by nagrać kolejny krążek, poczuliśmy że było nam to potrzebne by każdy samoistnie brał udział w każdym aspekcie procesu. Z mojej perspektywy lepiej jest gdy wszyscy w tym jesteśmy, jest prawdziwa chemia w zespole i dużo zabawy. Mieliśmy dużo rozrywki tworząc nowy album.

Jest wiele zespołów, które wypuściły albumy koncepcyjne, np. The Who, Pink Floyd, niektóre zrobiły kolejne. Czy “Wretched and Divine zapoczątkował to samo podejście u Black Veil Brides?

Widzę potencjalnie kolejny taki album w przyszłości zespołu. Myślę, że powodem dlaczego nie poszliśmy obecnie w tym kierunku jest moje poczucie, że nie jest to właściwy czas. Kiedy spędzasz mnóstwo czasu pisząc historię – opowieść musi być ważna, musi być powód dla którego chcesz ją umieścić na krążku. Inaczej jest to tylko próba przepchania awangardowego pomysłu na pierwotnie rockowy album. To, że nie wykorzystaliśmy tej możliwości na naszym 4. krążku, nie znaczy że nie pojawi się w przyszłości.

www.youtube.com/watch?v=RZxhWqxwsBQ

Łatwo czy ciężko nagrać zwykły krążek po zrobieniu koncept albumu?

To zależy, różnie. Osobiście przyzwyczaiłem się do rytmów z albumu koncepcyjnego, które odpowiadały warstwie lirycznej. „Tu jest część historii gdzie dzieje się to i to, potrzebuję dźwięków które temu będą odpowiadały”. Chociaż nie pisałem by podkreślać każdy moment, był to z pewnością skrypt określonego pomysłu. Większość struktury pojawiła się zanim nagrywanie albumu się zaczęło. Kiedy wzięliśmy się za 4. płytę pojawiło się więcej sytuacji, w których mogłem pozwolić sobie na dowolność, było to wyzwalające na wielu płaszczyznach. Być zdolnym siąść i pisać utwór o czymkolwiek, poczuć moment. Nie powiem, że wolę jeden proces bardziej od drugiego, ponieważ oba są zbyt różne od siebie. W albumie koncepcyjnym było wiele zabawy z pisaniem narracji, której wcześniej nie miałem okazji robić. Z drugiej strony pisanie, szansa pisania otwarcie o tym co czuję jest świetnym doświadczeniem.

Wasz zespół wypuszcza nowy krążek prawie co roku. Czy duże tempo nie ogranicza waszej kreatywności?

Szczerze, czasami żartujemy, że nie zdajemy sobie sprawy jak szybko zbliża się koniec, bo mamy dużo zabawy nagrywając. Sprowadza się to do faktu, że mamy cykl płytowo-koncertowy, po którym siadamy i stwierdzamy, że czas na nową płytę. My naprawdę, bardziej niż inne zespoły, które spotkałem, lubimy nagrywać albumy. Kochamy być w studio. Widzę to po sobie, kiedy przychodzi czas premiery nowego krążka, a już chcę robić następny. Mam nowe pomysły. Czerpiemy przyjemność z tworzenia. Kiedy jesteś w pozycji, że wytwórnia pozwala na to i odbiór wśród publiki jest świetny, twierdzę że wtedy powinniśmy w pełni z tego korzystać.

Andy Biersack (Black Veil Brides): "My naprawdę, bardziej niż inne zespoły lubimy nagrywać albumy"

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *