Alice Cooper z okazji wyborów prezydenckich w USA ostatnio nagrał nową wersję utworu „Elected”, uruchomił kampanię-parodię, w jest kandydatem swej nowej partii Wild Party o dość zabawnym, 10-punktowym programie (pkt. 1 – przywrócić Briana Johnsona do AC/DC!, pk. 7 – zmienić nazwę Big Bena na „Big Lemmy”!, etc.). Jednocześnie włączył stosowny teatrzyk z Trumpem i Hillary w roli głównej do swoich koncertów w trakcie wykonywania wspomnianego utworu (wideo poniżej).

alice cooper

W nowym wywiadzie zapytany został natomiast o to, jak zapatruje się na rzeczywiste zaangażowanie gwiazd rocka w politykę. Odpowiedział tak:

Absolutnie tego nienawidzę. To najgorszy możliwy pomysł.

Po pierwsze, dlaczego ludzie w ogóle myślą, że gwiazdy rocka wiedzą więcej niż wiedzą? To największa pomyłka na świecie – jeśli już to jesteśmy głupsi. Nie jesteśmy mądrzejsi od kogokolwiek. Jak ci się wydaje, dlaczego jesteśmy gwiazdami rocka?

Możesz mi wierzyć, nie czytamy magazynów, których wy nie czytacie. Nikt do nas nie dzwoni i nie przekazuje wewnętrznych politycznych informacji. Wiemy mniej od was. Jeśli oglądam telewizję, to jest to „Family Guy”.

Rock’n’roll powstał tak daleko od polityki jak tylko się da. Gdy moja mama i tata gadali o tym, na kogo głosować, ja szedłem do pokoju i włączałem Beatlesów, albo Stonesów – i nadal tak robię.

Podkreśla jednak, że nie należy mylić wykorzystywania swojej platformy do naświetlania globalnych problemów z upolitycznianiem się:

Myślę, że to co robi Bono, albo Springsteen, czy Sting i inni zbierając pieniądze dla innych – to humanitarne i jestem całym sobą za tym. Ale to nie jest polityczne.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *