Trudno uwierzyć, że Children of Bodom istnieje ponad 20 lat. Utworzony w 1993 roku zespół na nowo zdefiniował melodic death metal i ze swoim dopiero co wydanym dziewiątym studyjnym albumem „I Worship Chaos” są w szczytowej formie. Metal Insider spotkał się z frontmanem Alexim Laiho, żeby porozmawiać o nagrywaniu pierwszego albumu bez drugiego gitarzysty, jego odczuciach w związku z upadkiem Mayhem Festivalu i graniu z setką gitarzystów w Helsinkach wcześniej tego roku. Wywiad serwujemy jako przedsmak nadchodzących wrażeń, jako że już 26 października Children of Bodom zagra koncert w Krakowie i wkrótce pojawi się również nasz wywiad z zespołem.

„I Worship Chaos” nagraliście jako kwartet. Czy nosiłeś się z zamiarem znalezienia kolejnego gitarzysty czy zareagowałeś: „jesteśmy od teraz czteroosobowym zespołem”?

Wtedy nawet nie było czasu, żeby myśleć o takich rzeczach. Rozeszliśmy się trzy dni przed wejściem do studia. To jedna z rzeczy wyglądających tak: „Okej, panowie, porozmawiamy później. Zróbmy jakiś album”. Jestem przecież gitarzystą, wcześniej napisałem wszystkie riffy, więc to znaczyło, że pracowałem podwójnie i tyle. Gitary są ostrzejsze niż poprzednio, więc przynajmniej coś dobrego wyszło ze złej sytuacji.

www.youtube.com/watch?v=Bhhqmk6Koj4

Więc wszystko było wcześniej napisane zanim weszliście do studia?

Tak, w naszym przypadku zawsze tak było. Wszystko jest dobrze przygotowane zanim wejdziemy do studia. Myślę, że to coś, co zawsze potrzebowaliśmy robić, szczególnie w przeszłości. Pobyt w studiu nie jest tani. Jeśli wiesz jak grać, to świetny sposób na oszczędzanie pieniędzy. Chcemy być pewni, że utwory są dokończone i dobrze przećwiczone. Nadal poruszamy się tą samą drogą. Spotykamy się miesiącami i ćwiczymy pięć dni w tygodniu. Jesteśmy bardzo old-schoolowi.

Jak blisko jest temu albumowi do wersji live, skoro macie wszystko tak przećwiczone?

To nie tak, to nie jest na żywo.  Gram partie gitary rytmicznej, basu i melodie, solówki i inne gówna. Kiedy to robię, Janne [Wirman], nasz klawiszowiec, nagrywa ścieżki u siebie w  swoim domowym studiu. To świetny pomysł na oszczędzanie czasu i pieniędzy. Gdy skończy, przez kilka dni odsłuchujemy dźwięki keyboarda, co jest świetną zabawą. Zawsze staramy się znaleźć nowe brzmienia klawiszy i nowe sposoby, by ludzie ześwirowali. Dodajemy te wszystkie ukryte techno-dźwięki tu i tam. To mała rzecz, ale robi różnicę.

Tak, sam gram na keyboardzie i doceniam, że jest metalowy zespół, który stawia keyboard w centrum swojego brzmienia.

Oczywiście. Uważam, że to nas odróżnia od innych ekstremalnych metalowych bandów. Mam na myśli, że jest pewien sposób, w jaki gram na gitarze i przez to brzmi jak z lat osiemdziesiątych, podobnie jak klawisze. To w połączeniu z death metalowym gównem sprawia, że jesteśmy trochę inni.

Chyba tylko wy i Soilwork robicie takie rzeczy. Uważasz ich za  swoich rówieśników?

Tak, mam do nich duży szacunek. Są bardzo zdolni. Jedynym problemem jest to, że nie wiem co się do cholery dzieje z tym zespołem. Nie gadam głupot. Byliśmy z nimi na trasie koncertowej i są super, przynajmniej ci, z którymi byliśmy. Ale wydaje się, że ciągle zmieniają członków zespołu. Po prostu chciałbym, żeby byli bardziej aktywni. Ale – tak jak mówiłem – mam do nich wielki szacunek. Lubię sporo ich nagrań.

Postęp technologiczny ze studiami nagraniowymi w domu i możliwość nagrania albumu bez wydawania tysięcy dolarów w studiu, czy cokolwiek z tego zmieniło sposób w jaki zespół tworzy?

Nie. Jeśli chodzi o pisanie muzyki i tworzenie aranżacji, wygląda to tak samo jak  zawsze. Ja komponuję, ale ustalamy wszystko jako grupa. Tworzę riffy na moim gównianym magnetofonie czterośladowym, następnego dnia pokazuję je kumplom i wspólnie jammujemy. Później wracam do domu i robię to samo, zaczynamy składać części w całość. Tak to się zaczyna. Nie wysyłamy sobie plików i gówna. Jestem pewny, że dla niektórych zespołów to działa, ale my jesteśmy old-schoolowi.

Przeczytałem i słyszałem, że album jest opisywany jako mroczniejszy niż poprzednie. Czy  pojawiło się cokolwiek, co sprawiło, że jest mroczniejszy w tonacji?

Kiedy zaczynam pisać, staram się nie myśleć o tym, jak ludzie mogliby zareagować na utwór lub riff. Nigdy nie planujemy ani nawet nie rozmawiamy o tym jak powinniśmy brzmieć. Nigdy nie siadamy i nie gadamy: „hej, myślisz że powinniśmy brzmieć teraz mroczniej?”, to nie jest tak. Wszystko co mnie otacza wpływa w pewnym stopniu na muzykę. Uwzględniam wydarzenia z prawdziwego życia w muzyce. Wybieram złe rzeczy, które mi się przydarzają i staram się nie reagować tak nieprawdopodobnie, jak czasami mi się zdarza. Kończy się to tym, że ranię ludzi, którzy mnie otaczają, a głównie ranię siebie. Naprawdę staram się nauczyć jak zebrać to całe zło, zachować je dla muzyki i umieścić w niej. Myślę, że stanowi to dużą część tego,  co naprawdę zachowałem dla muzyki. To nie zawsze jest łatwe. Nie jestem doskonały. Czasem się wkurwiam, ale przynajmniej się uczę. Uważam, że to świetna forma terapii, ponieważ służy też zespołowi.

Zdecydowanie zarobiłeś przyzwoitą kwotę dzięki  trasie po Ameryce. Uważasz się za bardziej amerykańskiego przez czas tu spędzony?

Wszystko, co mnie otacza, wpływa na zespół. Czuję się jak pięciolatek. Moje oczy i uszy są otwarte – obserwuję wszystko. Wszystko ostatecznie zostaje włączone do muzyki, sposobu w jaki zachowujemy się na scenie albo do sposobu w jaki żyję. Więc absolutnie tak, zrobiło różnicę.

Dwa lata temu byliście jednym z zespołów na Mayhem Festival, który nie jest już trasą koncertową. Co myślisz na temat  rezygnacji z tego i ogólnie o metalowych festiwalach-trasach?

Jak mam to ubrać w słowa bez bycia skończonym jebanym dupkiem? [śmiech] Nie cieszyłem się z Mayhemu, może dlatego, że nie byłem wtedy w najlepszej sytuacji życiowej. Jednakże, gdy byliśmy na scenie – co trwało tylko pół godziny – ale te pół godziny było jedynym czasem, kiedy czułem, że żyję. Nie występowaliśmy na głównej scenie. To nie była jedna z najlepiej zorganizowanych rzeczy, ale też były plusy. Myślę, że to świetna sprawa, że festiwale jak ten są w Ameryce, ponieważ Ameryka nie ma takiej kultury festiwalowej jak Europa. Jest całe mnóstwo metalowych festiwali, które są olbrzymie. Uważam, że to super rzecz. Zawsze byłem tym zdumiony. Jak doszło do tego, że to się nie dzieje w Ameryce?

Tak naprawdę nie ma już metalowego festiwalu mającego trasę koncertową w lato, oprócz Summer Slaughter, który jest bardziej ekstremalny.

Nawet nie festiwali z trasą koncertową, ale ogólnie trzydniowych festiwali. Jestem pewny, że byłoby o tym głośno.

Mam na myśli to, że jest Knotfest organizowany przez Slipknot, są też takie eventy jak Rock on the Range.

Ale nie są aż tak popularne.

Stają się popularne. Wcześniej nie było ich tak dużo. Porozmawiajmy o tym, co zrobiłeś w Helsinkach ze stoma gitarzystami. Jak to się w ogóle wydarzyło i – jak myślisz – jak się sprawdziło?

To było po prostu szaleństwo. W zasadzie przyczynił się do tego Helsinki City Festival, który jest jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych festiwali w kraju. Jest znany z występów muzyki klasycznej i wydarzeń kulturanych. Właściwie wszystkiego, oprócz rzeczy w moim stylu. Myślę, że chcieli zrobić coś innego i świeżego, przyciągnąć trochę młodszy tłum. Złapali mnie i zapytali czy może chciałbym napisać piętnastominutowy kawałek na gitarę dla jebanych stu facetów. Zapytałem „co?”, ale sekundę później powiedziałem „tak, zrobię to”. Ten pomysł był kurewsko szalony. Jak mogłem odmówić? Musiałem to zrobić.

Czy to był utwór, który już wcześniej miałeś?

Nie, musiałem zacząć od początku. A ciągle byłem w trakcie pisania albumu dla mojego zespołu, co nie było najlepiej zgraną rzeczą w czasie, ale powiedziałem im, że to nie jest dla mnie priorytetem. Najpierw album Children of Bodom musi być zremiksowany i zmasterowany, dopiero po tym mogę w całości się poświęcić temu projektowi. Mogę zagwarantować, że sprawię, że to się stanie. Wzięli mnie za słowo. Było dużo ciężkiej pracy, przesłuchań i planowania. Chryste, dużo planowania.

Przesłuchałeś wszystkich stu gitarzystów?

No cóż, nie. Wysyłali nagrania, ale mieliśmy ich ponad czterysta. Kiedy pisałem utwór to było inaczej. To był instrumental dla jednej osoby, ale fakt, że miał być długi na piętnaście minut i dla stu osób. Oczywiście trzeba  mieć niektóre rzeczy na uwadze, więc nie opłaca się kombinować. O wiele lepiej jest zrobić to prościej. Nieważne, kto się stawi, nawet jeśli miałbyś dwustu ludzi jak Steve Vai – to dalej może być niechlujnie. Ale byłem otoczony świetnymi ludźmi, podstawowymi muzykami i zespołem, bardzo mi pomogli. Mieliśmy dwie pełne próby z całą setką tych ludzi, po tym poszliśmy do domu i po prostu to zrobiliśmy. Stary, to było zajebiście niesamowite. Policja oszacowała, że znajdzie się tam około dwóch-trzech tysięcy ludzi, ale ostatecznie było ich osiem-dziesięć tysięcy. Mam na myśli to, że to był cholernie wielki obszar, gdzie nie mogli zobaczyć sceny, ponieważ był taki tłok.

Miałeś udział w kompletowaniu zespołu akompaniującego?

Tak, wybierałem tych podstawowych ludzi jak Archie z Santa Cruz i tych wszystkich. Ta, wybierałem ich. Perkusistą był perkusista Bodomu.

Jak wygląda fińska scena rockowo-metalowa? Widzimy, że Santa Cruz zaczyna tu odnosić sukces. Czy scena jest w dobrej kondycji?

Jest całkiem duża, ale bardzo się różni od innych krajów. Finlandia jest małym państwem. To bardzo dziwne, gdy przychodzi do tego całego metalu, jak jest kurewsko popularny. Oczywiście to wspaniałe, ale nigdy nie uzyskałem odpowiedzi dlaczego. Bo szczerze nie potrafię tego pojąć.

Wydaje się, że to lata osiemdziesiąte, prawie hair metalowe brzmienie jest tutaj wciąż bardzo znane. Czy tak jest? Czy to po prostu coś, czego nie możemy odżałować w Ameryce?

Tak, właściwie to prawda. Powiedziałbym, że zespoły jak W.A.S.P., które grają często w Finlandii, są wielkie. Ale to nie jest tak, że Finlandia jest dwadzieścia lat za resztą. W tym samym czasie mamy także wspaniałe występy obecnych zespołów. To po prostu zupełnie inna i interesująca scena.

Źródło: Metal Insider

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *