Jak na swoim facebooku poinformował Al Jourgensen, mózg i frontman Ministry, 3 lutego stawi się w placówce rehabilitacyjnej, by leczyć swoje uzależnienie od alkoholu. Jak skomentował:

Moja trzeźwość nie pozbawi mnie, powtarzam, nie pozbawi mnie sarkazmu. Jeśli już to go wzmocni.

Doceniam wsparcie ze strony mojego brata i rodziny.

Rzuciłem trawkę i crack samodzielnie, ale z tym potrzebuję pomocy, więc Wasze myśli i modlitwy są bardziej niż mile widziane.

Trzeba było mu doświadczyć śmierci (NDE) w 2010r., po tym jak z powodu pękniętego wrzodu „krew lała mu się z nosa, fiuta i ust” – jak powiedział magazynowi Revolver – by ograniczyć spożycie alkoholu, które teraz chce zredukować do zera. Wcześniej zatrudnił ważącego 160kg pielęgniarza, którego zwał „Hector, odwodziciel od trzeciej butelki”, ponieważ miał on za zadanie nie dopuścić, by Al pił więcej niż 2 butelki wina dziennie, choć zwykle wystarczało mu 1,5. Ówcześnie, jego zdaniem, taka dawka sprawdzała się dobrze z lekarstwami, jakie musi brać już do końca życia.

Jego lekarz  był zadowolony z progresu i powiedział mu:

Tak, właściwie to radzisz sobie całkiem nieźle jak na pieprzonego degenerata.

Al Jourgensen Ministry

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *