Gitarzysta Tool, Adam Jones, w nowym wywiadzie dla The Press Enterprise opowiedział co nieco o pasji i frustracji, jaką fani zespołu odczuwają w zw. z nową płytą, na którą czekają już 11 lat:

Jest wielu fanów, którzy pałają ogromną pasją wobec kolejnej płyty, którą wydamy. Ciągle powtarzają, „Minęło już 10 lat”, ale my musimy postępować według swoich zasad, chcemy tej płyty, ale wszystko musi być jak trzeba dla wszystkich i moment musi być odpowiedni.

Dla tych fanów każdy posmak czegoś tajemniczego sprawia, że zastanawiają się, czy to coś z nowej płyty, albo doszukują się jakichś wskazówek. To miłe, że mają wobec tego taką pasję. To bardzo dobrze. To satysfakcja mieć fanów, którzy chcą czegoś więcej, ale musimy po prostu zrobić to w swoim czasie i na swoich zasadach.

O niedawnym wyjściu ze studia i powrocie na trasę:

Jesteś w trasie i to wciąż jest praca, ale czujesz się jak na wakacjach. Możemy grać dla 20 tys albo 30 tys ludzi, albo tylko przed 100 ludzi, ale ja dawałbym czadu tak samo. To prawda. Tacy po prostu jesteśmy. Wciąż mamy wiele pasji, ale starzejemy się, mamy rodziny, ludzie mają też inne projekty, więc nieco trudniej jest zebrać się razem i poświęcić jednej sprawie, do tego mieliśmy pewne prawne batalie, właściwie nadal jeszcze mamy, więc to przeszkadza w byciu kreatywnym.

O nowym utworze „Descending”, który zespół od kilku lat wykonuje w różnych wersjach:

Najlepszy sposób, by to opisać, to porównać to do zbliżającej się premiery filmowej. To film, na który wszyscy bardzo czekają, więc pierwszy trailer jest bardzo tajemniczy i myślisz sobie, „Zaraz, co tu się wydarzyło?” To właśnie robimy. Wzięliśmy utwór, który jest już skończony, nazywa się „Descending”, wybraliśmy z niego najbardziej niejasne fragmenty i złożyliśmy je razem, by dać lekki posmak tego, co ma dopiero nadejść.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *