Nie samym oldschoolem człowiek żyje. OStatnimi czasy w Polsce pojawia się więcej i więcej kapel, które grają bardziej nowoczesną muzykę. Jednym z takich tworów jest Trójmiejski Hectic, który przeszedł różne etapy twórczości w swojej karierze, a obecnie wydając debiutancką płytę gotów jest zaatakować głośniki słuchaczy. W związku z tym warto zadać chłopakom kilka pytań na temat tego, co w najblizszym czasie się wydarzy ;)

to

Cześć! Pierwsze pytanie – w waszej twórczości przeszliście trochę
zmian stylistycznych. Ponoć zaczynaliście nawet jako zespół thrashowy.

Co spowodowało waszą ewolucję i w jakim kierunku zmierza Hectic A.D.
2016?

– Hej! Wydaje mi się, że w dużej mierze wpływ na to wszystko miało
towarzystwo, w którym się obracaliśmy, plus oczywiście nagminnie
zmieniające się gusta osób decyzyjnych. Zespół powstał z założeniem
grania thrash metalu, jednak po ok. roku wałkowania tego samego tematu
postanowiliśmy, że pora na niewielkie zmiany. Był to czas, gdy
postawiliśmy sobie za cel melodic death metal, gdyż każdy z nas bardzo
sobie cenił takie zespoły jak np. Arch Enemy, czy Hypocrisy. Wraz z
nadejściem „ery melodeathu” w naszych szeregach zaczęły pojawiać się
kolejne pomysły jakby tu urozmaicić nasze kompozycje i uczynić je
cięższymi za razem nie tracąc bardzo ważnego dla nas aspektu
melodyjności. Tak oto wylądowaliśmy w miejscu, gdzie aktualnie się
znajdujemy grając melodic death metal mocno przesiąknięty metalcore’m.
Bardzo trudno ocenić kierunek, w którym to wszystko zmierza. Myślę, że
póki co mocno udaje nam się odejść od kanonu oldschoolowych brzmień i
tym postaramy się kierować.

Jak doszło do występu w Mam Talent? Jak się temat dalej potoczył?

Nasz występ w Mam Talent był totalnym przypadkiem. Tak się złożyło, że
w tamtym czasie castingi odbywały się w naszej okolicy.
Stwierdziliśmy, że może być śmiesznie, toteż wybraliśmy się na taką
imprezę. Nasze miny po usłyszeniu 3x „TAK” były bezcenne. Szczególnie
zaszokowało nas to, że Pani Foremniak na wejściu rozgryzła naszego
koneksje z Reptilianami (propozycja na stroje fluorescencyjnych
jaszczurów). Nikt z nas nie miał pojęcia co się wtedy stało i
zastanawialiśmy się jakim cudem doszło do decyzji, by przepuścić
zespół death metalowy w publicznej telewizji! Jak się później okazało,
cała ta otoczka magicznego 3x „TAK to pic na wodę i na w następnym
etapie (półfinale) już nie zagrzaliśmy miejsca. Pewnie Ashtar Sheran
musiał tu gdzieś interweniować.

Co rozumiecie przez „Exist to Burn”? Czym jest dla was ten tytuł?
Jak oceniacie to wydawnictwo?

Debiutancki album, jakby nie patrzeć, jest swego rodzaju krokiem
milowym w dorobku każdego zespołu, który decyduje się na takie
przedsięwzięcie. Jest to zawsze moment, w którym ważą się losy wielu.
Całe szczęście nam udało się przetrwać tę batalię i dotrwać w zgodzie
do teraz. Sam tytuł mocno nawiązuje do koncepcji całego albumu. W
utworach na Exist to Burn w dużej mierze prawimy o ludzkiej
fałszywości, marności jednostki w tym wszystkim i wszechogarniającej
bezsilności wobec niektórych spraw, którym trzeba stawić czoła często
„płonąć” tam gdzieś w martwym środeczku. Jeśli chodzi o sam sukces
wydawnictwa, to bez bicia mogę powiedzieć, że delikatnie polegliśmy na
drodze promocji, ALE obiecuję, że ten błąd już się nie powtórzy!

Mocną stroną u was jest szata graficzna, zarówno płyt, jak i
plakatów. Kto za nią odpowiada?

Ha! Szata graficzna w naszym przypadku to akurat bardzo ciekawy temat,
zwłaszcza, że odpowiada za nią osoba totalnie niewykształcona w tej
dziedzinie, czyli ja – Oskar. Wszystko powstaje na drodze
eksperymentowania z programami graficznymi i małą pomocą tutoriali na
YouTube. Dobrze wiem, że profesjonalista stworzyłby to samo w 2min,
ale nie zmienia to faktu, że niezmiernie mi miło, gdy ktoś chwali
pracę takiego laika jak ja!

Od początku kapeli mieliście sporo roszad w składzie. Z oryginalnej
ekipy został tylko Oskar. Dlaczego tak się działo?

Zacznijmy od tego, że żadna ze zmian w składzie nie była spowodowana
nieporozumieniem, czy konfliktem interesów. Wszystko miało miejsce z
powodów czysto personalnych. Ktoś albo nie miał czasu i sił na branie
grania na poważnie lub też miał problemy ze sobą <szepcze do kolegi
obok: pssst… jak powiedzieć ładnie, że ktoś ćpał?>

Jakie plany koncertowe na najbliższe czasy? Który z dotychczasowych
gigów wspominacie najlepiej?

W najbliższym czasie mamy w planach mini-traskę po Polsce i niewielki
wyjazd za granicę (Niemcy). Mamy nadzieję, że tych koncertów będzie
coraz więcej, gdyż postawiliśmy sobie za cel znaczne zwiększenie
aktywności w tym temacie i póki co się udaje. Za jedne z najlepszych
koncertów definitywnie możemy uznać te grane w gdyńskim Uchu w ramach
imprezy „Metalowe Ucho Cieśli” oraz głogowski Mayday Rock Festival.

Jaka jest geneza nazwy Hectic?

Historia nazwy „Hectic” nie jest może kosmicznie spektakularna, ale na
pewno nietypowa. Wszystko zaczęło się jakieś 8 lat temu na lekcji
angielskiego. Przerabialiśmy wtedy akurat jeden z obszerniejszych
tekstów, w którym właśnie padło to słowo. Zaciekawiony jego brzmieniem
i generalną prezencją, zacząłem drążyć temat i z bomby postanowiłem,
że jeśli kiedyś założę zespół, to właśnie tak będzie się nazywał!
Nieważne jakie ma znaczenie! Po dłuższym researchu okazało się: Hectic
– nerwowy, gorączkowy – SUPER! Biorę! I oto jesteśmy, Hectic.

Jak oceniacie Polską scenę metalową?

Polska scena zawsze zajmowała i zajmuje dość mocną pozycję na rynku
muzycznym jeśli chodzi o jakość (np. Decapitated, Hate, Behemoth). Jej
problemem jest jedynie utrudniony kontakt z szerszą publiką w
przypadku kapel mniej znanych. Żyjemy w kraju w jakim żyjemy i
niestety nie wszyscy tak chętnie bywają na koncertach skąpiąc tych
przysłowiowych 10zł za wstęp. Oczywiście zawsze znajdzie się te parę
wiernych osób. Szacun im za to!

Dzięki za wywiad, ostatnie słowo idzie do was!

To ja dziękuję! Cieszę się, że mogłem wnieść coś od siebie. :) A
czytelnikom? DO ZOBACZENIA POD SCENĄ! 5!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *