Wrzesień to czas powrotów. Dzieci i młodzież wracają do szkół, M jak Miłość i inne polskie hiszpańskie telenowele wracają na ekrany telewizorów (oglądalność na poziomie 7mln, wyobrażacie sobie to?). Z nową płytą wracają też panowie z Iron Maiden czy Slayera, o których jednak w poniższym tekście nie przeczytacie. Nie dlatego, że na te płyty nie czekamy, ale raczej dlatego, że o tych premierach wie każdy fan rocka/metalu, który w ciągu ostatnich kilku miesięcy korzystał z internetu. A zresztą – napisano o nich już wszystko.

Dobra, bez zbędnych dłużyzn (słyszycie, panowie z Iron Maiden?). Lecimy:

Grave Pleasures – Dream Crash

grave

Wielka presja ciąży na tym zespole. „Climax” wydany jeszcze pod starym szyldem, to album kompletny i wyróżniający się spośród bezbarwnej masy – tych post punków namnożyło się teraz na pęczki. Niestety, słuchać da się gdzieś tak 3% (bardzo fajny Viet Kong z tego roku na przykład).

2 wypuszczone single nastrajają pozytywnie, aczkolwiek nie są to strzały w stylu hitowego ‚Genocidal Crush’ czy ‚Love In a Cold World’, przy czym – umówmy się – „Climax” to hit na hicie. Przesłuchałeś płyty raz, a po chwili znałeś na pamięć i nuciłeś każdy refren. Taki to był album.

www.youtube.com/watch?v=FOPTBAM60SY

Uncle Acid – The Night Creeper

uncle acid

Dobrze wiecie czego się spodziewać. Kolejna porcja kwaśnego hard rocka rodem z lat 70. Zmiany stylu nie oczekujemy – jeszcze nam się taka muzyka nie znudziła i chyba nie znudzi. Pamiętajmy jednak, że jest to zespół, który powyżej pewnego poziomu popularności nie podskoczy – ma grupkę oddanych fanów i to wszystko. W końcu to taki trochę coverband. Mimo wszystko lubimy.

www.youtube.com/watch?v=Mbwk228vtkg

Horisont – Odyssey

horisont-odyssey

Będzie to już 4. płyta tych szwedzkich retro rockowców. Póki co, jest to zespół niemalże anonimowy – gdyby zebrać ich fanów razem, spokojnie zmieściliby się w japońskim mieszkaniu.

Domyślamy się, że i tej płyty przesłucha garstka miłośników takiego grania. A szkoda. Panowie nie ustępują w niczym swoim bardziej znanym kolegom czy to z Orchid czy Uncle Acid. No dobra, może jedna półeczka niżej, ale obiecajcie, że tego albumu przesłuchacie. Jeżeli lubicie rzeczy w stylu Blue Oyster Cult, jest to wasz obowiązek.

A przy okazji refleksja –  ile w tej Szwecji jest doskonałych, a niedocenianych hard/stoner rockowych zespołów.

www.youtube.com/watch?v=1-YaKziRo-Q

My Dying Bride – Feel The Misery

mdb

Po pierwsze – CO ZA OKŁADKA. Po drugie – jaki ten nowy numer jest zajebisty. Pierwsze recenzje nastrajają pozytywnie, na przykład TA – 10/10. Czytamy w niej: Mistrzowskie połączenie subtelnych i smutnych melodii z przytłaczającym instrumentarium, czyni tę muzykę znacznie bardziej treściwą i sprawia, że słuchacz angażuje się mocniej niż zwykle. Płyta wciąga od początku do końca. (…) Jeden z najważniejszych krążków tego roku – nie sposób przesłuchać go tylko raz. Jest to rzecz do której będziecie jeszcze wracać.

Wyraźnie widać, że pisaniu recenzji towarzyszyła silna erekcja. Podczas tworzenia autorskich tekstów krew powinna znajdować się raczej w mózgu, dlatego patrzymy na tę pieśń pochwalną z przymrużonym okiem. Niemniej jednak, bardzo możliwe, że będzie to najlepszy album My Dying Bride od 11 lat. Jest na co czekać.

www.youtube.com/watch?v=c4e9bez-H9w

David Gilmour – Rattle That Lock

Rattle6302

Pink Floyd to wielka nazwa – szczególnie w Polsce. Co prawda dzisiaj kojarzy się z wąsatym, wychowanym na Trójce audiofilem około pięćdziesiątki (wpływ tzw. internetów) ale jest to zespół wybitny i każde wydawnictwo z nim związane to ogromne wydarzenie. A Gilmour te swoje solowe płyty miał całkiem udane. Debiut nawet bardzo, czego przykładem może być kapitalny kawałek ‚There’s No Way Out Of Here’.

www.youtube.com/watch?v=-ewq73ADlEg

Album „David Gilmour” polecamy. Polecamy również „On An Island” z 2006 roku.

A na nowym albumie sporo ciekawych gości: Jools Holland (tak, ten od tego programu), David Crosby, Robert Wyatt czy Zbigniew Preisner, który współpracował z gitarzystą Floydów już przy okazji poprzedniego krążka – „On An Island”.

www.youtube.com/watch?v=eHP7l0EaouM

Keith Richards – Crosseyed Heart

riczards

Brytyjski historyk, Simon Scham, powiedział kiedyś, że twarz Keitha Richardsa mówi więcej o XX stuleciu niż jakiekolwiek dokumenty. Pomimo 72 lat na karku, Richards nadal jest pełen energii i wigoru – co jest zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że nie zażywa obecnie ani heroiny ani kokainy, a przynajmniej nie w ilościach przemysłowych.

keith

To dopiero trzeci solowy album gitarzysty The Rolling Stones. Jak mówi Keith, będzie to muzyczna podróż po reggae (‚Love Overdue’), rocku (‚Trouble’), country (‚Robbed Blind’) i bluesie (‚Blues in the Morning’). W porównaniu do „Talk Is Cheap” z 1988r. oraz „Main Offender” wydanego 4 lata później, zmiany w składzie są niewielkie – a co najważniejsze, kręgosłup pozostał ten sam. Richards, gitarzysta Waddy Wachtel, który brał udział w sesjach nagraniowych do setek albumów – facet współpracował z Bobem Dylanem, Bryanem Ferrym, Iggim Popem i wieloma innymi gwiazdami. Dalej, klawiszowiec Ian Neville, który nagrywał ze Stonesami „Dirty Work” oraz „Voodoo Lounge” i perkusista Steve Jordan, uznany muzyk sesyjny oraz producent również niegdyś współpracujący ze Stonesami, głównie wtedy, kiedy narkotyki nie pozwalały na wykonywanie swojej pracy Charliemu Wattsowi.

www.youtube.com/watch?v=_btCZWi1jkg

Mustasch – Testosterone

mustasch

Zespół w Polsce zupełnie anonimowy, w Szwecji cieszący się wielką popularnością. Frontman, Ralf Gyllenhammar, wziął swego czasu udział w eliminacjach do Eurowizji, w których to zajął 7. miejsce

www.youtube.com/watch?v=vAGE2V6-k70

Mustasch ma na koncie już siedem studyjnych albumów, z których to zdecydowanie wyróżnia się wydany w 2003r. „RatSafari” – jeżeli chcecie zacząć przygodę z muzyką Szwedów, polecamy właśnie ten krążek. Tej nowej płyty nieco się boimy – singlowy ‚Be Like a Men’ jest miałki i nijaki. Co prawda to nieco industrialne zwolnienie w połowie jest bardzo ciekawe, ale nie ratuje tego numeru. Gdzie mu do tak potężnych strzałów jak chociażby ‚Black City’ czy ‚Double Nature’. Mamy nadzieje, że to tylko wypadek przy pracy i reszta albumu będzie o niebo lepsza. Poprzednim, wydanym w ubiegłym roku „Thank You For The Demon”, postawili poprzeczkę bardzo wysoko.

www.youtube.com/watch?v=3XkKZ7ifxao

Graveyard – Innocence & Decadence

graveyardinnocencealbum

Po samplach, które zespół jakiś czas temu udostępnił, odnieść można wrażenie, że krążek będzie nieco bardziej kwaśny niż poprzednie. Stoi to nieco w sprzeczności z pierwszym skojarzeniem, jakie nasunęło nam się po przesłuchaniu pierwszego singla z nowej płyty – kawałka ‚The Apple And The Tree’, który przywodzi na myśl dokonania zespołu z którego nieprzebrane masy retro rockowców chyba jeszcze nie czerpały. Mowa o … Dire Straits.

Jednego jesteśmy pewni – ten zespół byle czego nie wyda. Będzie to jedna z najlepszych płyt tego roku, zobaczycie.

www.youtube.com/watch?v=HqVGfMcRNhY

 

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *