W naszej rozrastającej się ekipie mamy coraz większe zróżnicowanie pod względem gustów. Tym razem mijający rok pod kątem najlepszych wydawnictw podsumowaliśmy indywidualnie, ludź po ludziu — z uzasadnieniem, bez, Top 2, Top 10, płyty polskie, zagraniczne, popularne i te mniej znane — jak kto czuł. Być może na coś zwrócicie uwagę i może nawet nie pożałujecie! W sumie uzbieraliśmy dla Was ponad 50 albumów.

Co do większości „TOP 2018” się więc wewnętrznie nie zgadzamy, ale w niektórych przypadkach kilkoro z nas przemówiło jednym głosem, więc na początek to, co nas (częściowo) łączyło:

TOP 15 albumów 2018 r., gdyby w heavyrock.pl panowała demokracja:

Satan – „Cruel Magic”
Voidhanger – „Dark Days Of The Soul”
VoiVod – „The Wake”
Tribulation – „Down Below”
A Perfect Circle – „Eat The Elephant”
Judas Priest – „Firepower”
Saxon – „Thunderbolt”
Vane – „Black Vengeance”
Ghost – „Prequelle”
Behemoth – „I Loved You At Your Darkest”
Riverside – „Wasteland”
Virgin Snatch – „Vote Is A Bullet”
Godsmack – „When Legends Rise”
Amorphis – „Queen Of Time”
Immortal – „Northern Chaos Gods”

A teraz ciekawsza część, czyli nasze osobiste typy, w tym pozostałe ~40 wydawnictw…


Zdan:

Satan – „Cruel Magic”
Whipstriker – „Merciless Artillery”
Voidhanger – „Dark Days Of The Soul”
Visigoth – „Conqueror’s Oath”
Obliteration – „Cenopath Obscure”
Amorphis – „Queen Of Time”

Tribulation – „Down Below”
Voivod – „The Wake”
Solstice – „White Horse Hill”
Craft – „White Noise And Black Metal”
Svartidauði – „Revelations Of The Red Sword”


Vlad:

Satan – „Cruel Magic”

Najlepszy heavy metal.

Ghost – „Prequelle”

Najlepszy pop metal.

VoiVod – „The Wake”

Najlepszy metal.

TOXIK – „III Works”

Po trzydziestu latach milczenia box z trzema płytami? Osobliwe. A jednak. Najnowsze nagrania najbardziej niedocenianej kapeli technicznego thrashu wyrywają z butów, a ich nowy wokalista udowadnia, że wywalenie poprzedników było właściwym posunięciem.


Mikaka:

Vane – „Black Vengeance”
Pig Destroyer – „Head Cage”
All Hail The Yeti – „Highway Crosses”
Godsmack – „When Legends Rise”
A Perfect Circle – „Eat The Elephant”


Szymi:

Voidhanger – „Dark Days of The Soul”

Jeżeli znana jest wam moc i nienawiść ich poprzednich dokonań, będziecie zachwyceni tym albumem. Solidny, bezlitosny strzał w ryj, wchodzi bez popijania. Wybuchowa mieszanka black i thrash metalu prosto ze śląskich ciemności. Jeśli myślicie, że śląski węgiel to czerń absolutna, nie słyszeliście jak gra się tam metal.

Behemoth – „I Loved You At Your Darkest”

Najbardziej promujący polski kraj za granicą zespół wrócił z następcą The Satanist. Adaś i spółka popisali się dziełem kompletnym, iście przemyślanym oraz zagranym z finezją oraz wyczuciem. Krążek zdobył wysokie noty recenzentów, krytyków, a także wszelkie listy najlepiej sprzedających się lub słuchanych płyt, zawsze z wysokim miejscem. Gwarantuję, że zasługi ILYAYD nie zostały zdobyte przypadkiem, posłuchajcie sami dlaczego.

Beyond Creation – „Algorythm”

Techniczny death metal z Kanady. Trzeci w ich dorobku album zawierający mnóstwo pokręconych, połamanych zagrywek przeplatanych z przepięknymi gitarowymi melodiami. Sekcja rytmiczna to czołówka metalowego grania na skalę światową, kto słuchał, ten wie, że na instrumentach dzieją się cuda. A dla przeciętnego słuchacza wokale wcale nie będą irytujące!


koteteryczny:

Fertile Hump – „Kiss Kiss or Bang Bang”

Amorphis – „Queen Of Time”

Halestorm – „Vicious”


Rifferion:

Tribulation – „Down Below”

Płyta, do której wracam przez cały rok i ciągle odkrywam coś nowego.

Ghost – „Prequelle”

Za odwagę w poruszaniu się w muzycznych inspiracjach i bezkompromisowość.

High On Fire – „Electric Messiah”

Dobre pierdolnięcie na trening.

Clutch – „Book Of Bad Decisions”

Nieodłączny element na samochodowe wypady.


Nenu:

Dance With The Dead – „Loved To Death”
Cauldron – „New Gods”
Saxon – „Thunderbolt”


h-a-r-v:

Corrosion Of Conformity – „No Cross No Crown”

Prawowity następca „In The Arms Of God” — po 13 latach na powrót z Pepperem Keenanem na froncie — sprawił, że wszystko znów jest na swoim miejscu. Można umierać.

Sick Of It All – „Wake The Sleeping Dragon!”, Terror – „Total Retaliation”, Madball – „For The Cause”

Po prostu: nikt nie kopie dupy bardziej niż legendy amerykańskiego hardcore’u.

Haken – „Vector”

Londyńczycy idealnie wypełniają lukę po Dream Theater, którzy – jak wiadomo – skończyli się jakąś dekadę–półtorej temu.

Gruesome – „Twisted Prayers”

Ten piszący własną muzykę tribute band Death tworzy wiarygodną namiastkę alternatywnej rzeczywistości, w której Chuck nigdy nie umarł.


Jerry:

Judas Priest – „Firepower”
Primordial – „Exile Amongst The Ruins”
Unleashed – „The Hunt For White Christ”


dzozef:

Black Magic SS – „Spectral Ecstasy”

Co to do ciężkiej cholery jest? Kosmiczny, psychodeliczny, nazistowski retrorock nagrany tosterem? Zespół tworzy muzykę trudną do zdefiniowania, blackmetalowy wokal, psychodeliczne klawisze, psychodeliczne gitary i to brzmienie wprost pachnące dawnymi czasami. Brzmi jakbym był naćpany? Sprawdźcie sami ten projekt z… Australii.

Metal Church – „Damned If You Do”

Rzutem na taśmę, wydana siódmego grudnia płyta nie rozczarowuje. Powrót Mike’a Howe’a był dla zespołu jak zastrzyk z tlenem i ścieżka najlepszego proszku. Już na „XI” Kurdt Vanderhoof zaserwował przekrój chwytliwych i godnych złotego okresu riffów, „Damned If You Do” nie odstaje od starych nagrań, dalej obecny jest ten unikalny duch lekkiej progresji wmieszanej w nisko strojony heavy metal. To według mnie największe osiągnięcie, utrzymanie dawnego brzmienia i klimatu mimo, że upłynęło tyle lat.

Carpenter Brut – „Leather Teeth”

2018 wyniósł na synthwave’owy tron nowego władcę. Carpenter przebił Perturbatora zarówno pod względem koncertowym, jak i studyjnym. Leather Teeth to płyta odważna, nieco lżejsza, ma nawet taneczne momenty, które genialnie sprawdzają się na żywo. CB nie idzie utartym przez Trylogię szlakiem, tylko eksploruje nieznane sobie wcześniej rejony.

Amorphis – „Queen Of Time”

Finowie kolejnym krążkiem ponownie oddalają się od korzeni. Mi ten kierunek bardzo pasuje. Klawisze odgrywają tu bardzo istotną rolę w budowie w konstrukcji melodii, a riffy niczym im nie ustępują. W połączeniu ze świetnymi czystymi wokalami tworzą zestaw numerów zachwycających i przejmujących. Uwielbiam ten album, a gościnny występ Anneke Van Giersbergen w „Among Stars” jest zwieńczeniem cudownej płyty.

Immortal – „Northern Chaos Gods”


Black Widow:

Symbolical – „Allegory of Death”
Virgin Snatch – „Vote Is A Bullet”
Vane – „Black Vengeance”


schizoid:

Judas Priest – „Firepower”

Album, na który czekał chyba każdy fan Bogów Metalu. „Firepower” to najlepszy krążek Priest od czasów „Painkillera” i kiedyś będzie klasykiem, na razie jest „tylko” wydawnictwem roku. Być w biznesie 40 lat i wciąż wydawać takie płyty – to jest sztuka. Judas Priest od dawna nie brzmiało tak żywo, jak tutaj. Gdyby wszyscy weterani metalu mogli popisać się taką formą kompozytorską, jak ekipa Halforda, świat byłby dużo piękniejszy.

Ghost – „Prequelle”

Cukierkowy, plastikowy, kiczowaty. Bardziej, niż poprzednie dokonania Ducha, ale w znakomitym stylu. „Prequelle” to swego rodzaju „A Night At The Opera” tego wieku i album, który zapewni(ł) Ghostowi światową dominację. Na pewno nie jest to materiał dla każdego, ale dla mnie to jeden wielki popis talentu Tobiasa Forge’a.

King Dude – „Music To Make War To”

Najnowsze dzieło Kinga Dude’a to prawdopodobnie jego najlepsze wydawnictwo. Bardzo różnorodne, mimo to spięte wyraźną klamrą. Miejscami mroczne, trochę melancholijne, nieco przebojowe. Jeśli T.J. Cowgill zdecyduje się na dalszą eksplorację tej formuły, to będę naprawdę zadowolony.


Marek Maciejewski:

Judas Priest – „Firepower”
Riverside – „Wasteland”


Dino:

Riverside – „Wasteland”

Bo jestem fanem niemal od ich początku i to w końcu album mocniejszy, mroczniejszy, progresywny i mniej piosenkowy.

Sunnata – „Outlands”

Bo duszący i psychodeliczny klimat prezentowanego przez chłopaków stonera pozwala stwierdzić, że kapela ta znalazła swoją (i tylko swoją) niszę w dość wyeksploatowanym już gatunku.

Entropia – „Vacuum”

Bo takiego albumu wg mnie jeszcze nie było, choć porównania do Oransi Pazuzu i innych podobnych są uzasadnione, to jednak Entropia stworzyła coś na styl… trance black metalu? :D

Long Distance Calling – „Boundless”

Bo byłem niedawno na ich koncercie i się zakochałem, przewertowałem całą dyskografię od tego czasu i ten album jest jednym z ich najlepszych – a przy okazji chyba najlepszy post rock jaki w tym roku dane mi było usłyszeć.

Nine Inch Nails – „Bad Witch”

Bo, choć to bardzo krótki album (w gruncie rzeczy EP), jest przesycony tym co w NIN uwielbiam, czyli brudnym, dziwnym industrialem. Reznor dawno (czy czasem nie od lat 90-tych?) nie grał tak książkowego industrialu no i w końcu powrócił jakby do korzeni.

A Perfect Circle – „Eat The Elephant”

Bo jestem fanem i fanem zostanę, czekać kazali na siebie długo, wciąż wracam do tego krążka z olbrzymią przyjemnością i to się pewnie nie zmieni. Dla mnie osobiście – album roku.


Tomasz P.:

Blaze Bayley / Thomas Zwijsen – „December Wind”
Judas Priest – „Firepower”
Saxon – „Thunderbolt”


ilonam:

Virgin Snatch – „Vote Is A Bullet”

Powrót do korzeni thrashowego brzmienia. Krakowski skład udowadnia, że można brzmieć zagranicznie, operować konkretnymi tekstami i tworzyć naprawdę dobrą, a nawet bardzo muzykę. Konkretnie brzmiący wokal, świetne instrumentarium, to tak w skrócie.

Alice In Chains – „Rainier Fog”

Czyli to, co Alicja ma w sobie najlepszego, brudne brzmienie, charakterny wokal, umiejętnie położone gitary. Godna porcja dźwięków, melodyjne refreny i dość ciężkie zwrotki. Bardzo chętnie będę wracać do tego albumu.

Ghost – „Prequelle”

Po pierwszym przesłuchaniu budzi wątpliwości, jednakże po głębszym zanurzeniu się w album, odkrywamy to potężne brzmienie. Momentami cukiereczków i ciasteczek nie brakuje, jednak bezkompromisowa całość utwierdza dominację Ghost na rynku muzycznym.


W.:

Pestilence – „Hadeon”

Za krok wstecz do Testimony i przemyślaną płytę, która nie nudzi.

Nuclear Holocaust – „Grinding Bombing Thrashing”

Za granie tego co zawsze, ale fajniej.

Voivod – „The Wake”

Wiem, że dubluję, ale nie ma nic lepszego w tym roku i ta płyta zasługuje na minimum dwie wzmianki.


pogrom:

Kły – „Szczerzenie”
In Twilight’s Embrace – „Lawa”
Immortal – „Northern Chaos Gods”
Prag 83 – „Fragments of Silence”
Entropia – „Vacum”


tommik:

Rivers of Nihil – „Where Owls Know My Name”

Nie znałem ich wcześniej, nie wiem kim są ani skąd są, ale wiem na pewno, że jak dla mnie pozamiatali i nagrali album roku.

Godsmack – „When Legends Rise”

Jak pisałem w recenzji, album pełen energii, chwytliwych riffów i wokali, bez rozwlekania się i niepotrzebnych momentów. I wcale nie tak lekki w porównaniu do dawnych dokonań.

Behemoth – „I Loved You At Your Darkest”

Następca „The Satanist” wymagał trochę więcej czasu, by się w niego wgryźć i by ostatecznie spodobał się niemal tak samo, jak jego poprzednik. „ILYAYD” jest dla „Satanisty” tym, czy „…And Justice For All” i „South of Heaven” były dla swoich poprzedniczek.

A Perfect Circle – „Eat The Elephant”

APC zawsze było dla mnie raczej ciekawostką i niczym poza tym, ale ich najnowszy album to pierwsza liga. Świetny krążek od pierwszej do ostatniej minuty, za wyjątkiem „So Long…”, które jednak odbieram jako wypadek przy pracy, nie psujący wspaniałego obrazu całości.

At The Gates – „To Drink From The Night Itself”

Oczekiwałem, że trochę bardziej się postarają, ale nawet bez tego trzymają poziom i nagrali kolejny bardzo dobry krążek. Ni mniej, ni więcej, po prostu solidne At the Gates, czyli najlepszy melo death, jaki może być.


Co pominęliśmy?

5 Komentarze 50+ płyt, które rozwaliły nas w 2018 r.

    1. heavyrock.pl

      W tym roku – na 2 tygodnie przed końcem – nie są już spodziewane żadne premiery, które zmieniłyby postać tej listy. Wszystkie większe portale zagraniczne zrobiły już swój „rachunek sumienia” – stwierdziliśmy, że i na nas już czas.

      Reply
  1. Old

    Necrophobic – Mark Of the Necrogram
    Anaal Nathrakh – A New Kind of Horror
    Marduk – Viktoria
    Immortal – Northern Chaos Gods
    Amorphis – Queen Of Time
    Dimmu Borgir – Eonian
    Tribulation – Down Below
    Lucifer – Lucifer II
    Leaves’ Eyes – Sign Of The Dragonhead

    Reply
  2. Albanik1

    Disturbed – Evelution
    Riverside- Wasteland
    Amorphis -Queen of Time
    Halestorm – Vicious
    Lucifer – Lucifer II

    Reply
  3. MetalGryzly

    TRUCHŁO STRZYGI – Pora Umierać
    PROCH – TRUPI SYNOD
    Moloch Letalis – Krwawy sztorm
    PROLAPSED – Sexual Assaults
    Means Of Control – Cena Zbawienia
    Leaves’ Eyes – Sign of the Dragonhead
    Lordi – sexorcism
    GRINDZILLA – Toshinquandon

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *