Kondycja przemysłu muzycznego to bardzo żywy temat. W zeszłym roku opisywaliśmy dyskusję, w której muzycy zadawali pytania o rozwiązanie impasu (spadek sprzedaży CD, powrót mody na winyle i ciekawy krok w wykonaniu Thoma Yorke’a z Radiohead).

Temat wrócił jak bumerang, kiedy Rob Flynn z Machine Head wrzucił na fanpage zespołu artykuł z observer.com „Powolna śmierć Heavy Metalu?”. Skupiono się w nim bardziej na porównaniu sytuacji zespołów z lat 80. i czasów obecnych oraz szans młodych muzyków na rynku. Widać w nim, że o ile muzycy zauważyli pewne możliwości przetrwania w koncertowaniu, o tyle ciągle nie dogadali się z przemysłem muzycznym i możliwościami nowych technologii.

Tym razem trafiliśmy na artykuł HuffingtonPost, w którym podsumowano pół wieku przemysłu płytowego. Sprawdźcie sami.

50yrs cd industry

 

Dorastając w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, muzyka była wszędzie, to było wszystko o czym rozmawialiśmy. Brzmiało to jak zaproszenie: chcesz wpaść i posłuchać nowej płyty Creedence? Spotkamy się w sklepie płytowym?
W tamtych czasach statusem wyróżniał się ten, kto posiadał najlepszy zestaw stereo oraz najlepszą kolekcję płyt. Fani oszczędzali pieniądze i kupowali płyty kiedy tylko mogli.

To było doświadczenie, którym się dzieliliśmy, byliśmy jak komuna. Ludzie spotykali się i słuchali muzyki, podawali sobie okładkę płyty, czytali to, co znalazło się we wkładce i rozmawiali o tych, którzy na tej płycie zagrali. Teledyski nie pojawiły się aż do lat osiemdziesiątych, a zamiast rozmów na portalach społecznościowych odbywały się spotkania w alejkach sklepów płytowych.
Sposobem dzielenia się plikami z innymi była dziewięćdziesięciominutowa kaseta nagrana w czasie rzeczywistym, wypełniona utworami ulubionych artystów. Tworzenie wspaniałych składanek na kasetach, które dawały ci prawo do chełpienia się nimi, było formą sztuki, której opanowanie wymagało czasu. To dlatego udostępnianie muzyki w tamtych czasach nie stanowiło większego zagrożenia dla sprzedaży płyt. Zrobienie kopii zajmowało cholernie dużo czasu.

Kiedy pracowałem w sklepie z płytami w Berkeley we wczesnych latach siedemdziesiątych, zakupienie pięciu LP nie było niczym niezwykłym dla klientów, czym dawali szansę nowym artystom. Klienci często prosili o rekomendacje oparte na twórczości artystów, których obserwowali. W moim sklepie codziennie mieliśmy konkurs, który polegał na sprawdzeniu ile egzemplarzy płyty granej w sklepie byliśmy w stanie sprzedać.

 

Wprowadzenie CD

We wczesnych latach osiemdziesiątych wytwórnie płytowe zaczęły odchodzić od stosunkowo niedrogich płyt winylowych w kierunku kompaktów. Płyty kompaktowe były drogie, kosztowały ponad dwa razy tyle co winyle. Klienci, którzy kiedyś kupowali wiele winyli i ryzykowali zakup nieznanych wydawnictw, zaczęli kupować mniej tytułów. Płyta kompaktowa stała się kopalnią zysków dla firm płytowych. Były one nie tylko dużo bardziej opłacalne, ale również ludzie zaczęli wymieniać swoje kolekcje i kupować albumy po raz drugi.

music store

Niestety, wytwórnie płytowe zajechały tego konia na śmierć. Ich celem stały się raczej zyski w krótkiej perspektywie w przeciwieństwie do dokonywania inwestycji, mających na celu rozwój nowych talentów. Płyta CD jest jednym z niewielu produktów technologicznych, których cena nigdy nie spadła. Nawet, gdy cena produkcji płyty kompaktowej obniżyła się znacząco, ponieważ wzrósł popyt i wybudowano więcej zakładów produkcyjnych.

Strategia utrzymania wysokiej marży w końcu odbiła się rykoszetem dwie dekady później, gdyż pokolenie widziało piractwo jako uzasadniony odwet na chciwych wytwórniach i ich zbyt drogiej muzyce.

 

Video zabiło gwiazdy radia

Innym ważnym czynnikiem zmian w latach osiemdziesiątych było MTV, uruchomione 1 sierpnia 1981. W bardzo krótkim czasie okazało się, że tradycyjne radio ma mocnego konkurenta w postaci MTV, które jako telewizja kablowa stało się dostępne w większej liczbie gospodarstw domowych. Osoby odpowiedzialne za promowanie utworów w stacjach radiowych, pracujące dla wytwórni płytowych, odkryły, że teledyski ich zespołów często emitowane w MTV to jak prezentowanie ich na antenie każdej stacji radiowej w kraju.

mtv

Nic więc dziwnego, że MTV stało się dominującą siłą dla przełomowych działań i przekształcania muzyki w teledyski, przyczyniło się do wzrostu popularności muzyki poprzez kreowanie większej liczby super gwiazd.

 

Biznes płytowy spotyka Wall Street

Muzyka stała się teraz wielkim biznesem z ogromnymi zyskami ze sprzedaży płyt kompaktowych oraz promocji w MTV. W latach dziewięćdziesiątych przemysł muzyczny zaczął przyciągać uwagę Wall Street. Biznes, który kiedyś był zdominowany przez ludzi z kręgów muzycznych, teraz zaczął przyciągać prawników oraz pośredników z innych przemysłów, zajmujących pozycje na wysokich szczeblach decyzyjnych firm.

music industry
Szanowani liderzy różnych branży, jak Mo Ostin, który zbudował Warner Brothers Records i stworzył jedną z najbardziej szanowanych i odnoszących sukcesy firm płytowych, został zmuszony do opuszczenia firmy w 1994 roku po 25 latach na stanowisku CEO. Osoba, która wymusiła rezygnację Ostina, czyli Robert Morgado, który nie miał żadnego doświadczenia w przemyśle płytowym, została zwolniona sześć miesięcy później a Warner Brothers już nigdy nie odzyskało swojej dawnej chwały.

 

Ustawa Telekomunikacyjna z 1996

W 1996 roku przemysł muzyczny ucierpiał od kolejnego ciosu. Ustawa Telekomunikacyjna z 1996 roku pozwoliła nadawcom, którzy do tej pory mogli być właścicielami jedynie garstki stacji radiowych, na zakup tak wielu stacji, na ile mogli sobie pozwolić.

Zakupowe szaleństwo ogarnęło korporacje takie jak Clear Channel, które kupowały setki lokalnych stacji radiowych, pozbawiając ich ostatecznie indywidualności. Tysiące prowadzących programy oraz Dj-ów, którzy niegdyś „dodawali” utwory oraz tworzyli listy piosenek odzwierciedlające gusta lokalnej publiczności, zniknęło.

 

Napster i wiek eksploatacji artystów

Jeśli byłeś dzieckiem koledżu i wszyscy mówili o nowym sposobie pozyskiwania darmowej muzyki na swoich komputerach, pomyślałeś: „Nie, nie zamierzam tak robić, w jaki sposób zespoły zarobią jakieś pieniądze?” Do diabła, nie. Żartujesz, wszyscy się do tego garnęli.

Dla tego pokolenia internetowych użytkowników Napstera to było jak znalezienie worka pełnego pieniędzy w bagażniku swojego samochodu. Studenci pokochali pomysł darmowej muzyki i byli otoczeni przez przyjaciół, którzy chętnie pokazywali innym jak tego używać. Większość młodych ludzi nie widziała niczego złego w pobieraniu muzyki za darmo z Napstera. Wielu uważało, że po prostu dzieli się muzyką, dla nich kradzież płyty ze sklepu i pobieranie utworów za darmo były zupełnie niezwiązane ze sobą.

Na pierwszy rzut oka miało to sens. Wytwórnie płytowe postrzegane przez wielu jako manipulujący strażnicy korporacyjnych bram otrzymały swoją szansę na gwiazdorstwo, zachowując przy tym lwią część pieniędzy. Piractwo miało dać szansę każdemu zespołowi na chwilę sławy oraz stworzyć możliwości zaprezentowania się dla wszystkich muzyków i znaleźć nowe sposoby na zarobienie pieniędzy. Nie widziano tego jako kradzieży, wierzono, że naprawdę uda się pomóc nowym zespołom. Niestety, piractwo okazało się finansową katastrofą dla większości artystów.

Sprawy działy się tak szybko, że założyciel Napstera, Shawn Fanning, zaczął być czczony jako pewnego rodzaju wizjoner, wyzwoliciel muzyki. Nawet główne media nie miały pojęcia w jaki sposób traktować Fanninga czy jego Napstera. W końcu znalazł się on na okładce magazynu „Time” i wystąpił jako prezenter podczas MTV Video Music Awards w 2000 roku.

Ale nie tylko media nie wiedziały jak reagować na Napstera. Kiedy Lars Ulrich z Metalliki dowiedział się o Napsterze, zaczął przeglądać stronę pod kątem utworów swojego zespołu. Odkrył, że wszystkie utwory Metalliki są dostępne do bezpłatnego pobrania. Znalazł tam również niewydany i niedokończony jeszcze utwór „I Disappear” z mającej dopiero się pojawić ścieżki dźwiękowej do filmu „Mission Impossible II”. Strasznie się wkurzył.

www.youtu.be/6r6wn47_Vqs

Nie tylko Metallica pozwała Napstera, ale to Ulrich oraz Roger McGuinn, jeden z założycieli The Byrds, przemawiali przed Kongresem w sprawie nieautoryzowanego użycia przez Napstera utworów chronionych prawami autorskimi. Czytając po piętnastu latach zapis zeznań Ulricha przed Kongresem, to nic innego jak objawienie:

Musimy znaleźć sposób na przywitanie się z postępem technologicznym oraz cięciem kosztów jakie daje nam Internet. Jednak należy to zrobić bez niszczenia różnorodności artystycznej oraz międzynarodowego sukcesu, który sprawił, że nasz przemysł własności intelektualnej stał się największy na świecie. Pozwalając na pogarszanie się stanu ochrony praw autorskich, moim zdaniem, doprowadzamy do prowadzenia złej polityki zarówno pod względem ekonomicznym jak i artystycznym.

Odpowiedź na słowa Ulricha ze strony pirackiej społeczności była pełna jadu i złośliwości, zwrócili się oni przeciwko temu odnoszącemu sukcesy, bogatemu artyście, a niechęć jest wciąż pielęgnowana w pamięci ludzi i do dziś tkwi zakorzeniona w kulturze ludowej. To było potężne ostrzeżenie, jak gdyby ktoś nabił głowę Ulricha na dzidę i wystawił poza murami miasta wraz z tablicą, który głosi: „Jeśli jesteś muzykiem i wypowiadasz się na temat swoich praw, oto co cię spotka.”

lars urlich congress

Ostatecznie wielu fanów Metalliki zwróciło się przeciwko zespołowi; inni muzycy to zauważyli. Za każdym razem, kiedy artysta wypowiadał się przeciwko piractwu, negatywny odzew był tak intensywny, że artyści zaczęli bać się cokolwiek powiedzieć, by fani nie odwrócili się od nich.

Po zaledwie dwóch latach w dniu 27 lipca 2001 roku nakazano zakończyć działalność Napstera, jednak jego zamknięcie to nie był koniec, to był dopiero początek:

„Tak naprawdę Napsterowi udało się dokształcić rynek i pokazać, jaką jest wspaniałą aplikacją oraz że właśnie w ten sposób ludzie chcieliby słuchać muzyki w przyszłości.” – powiedział Gene Hoffman z eMusic. W 2012 roku oszacowano, że prawie jedna czwarta wszystkich pasm internetowych jest wykorzystywana do organizacji udostępniania oraz pozyskiwania materiałów naruszających prawo.

W 2014 roku House Judiciary Subcommittee rozpoczęła przesłuchania w sprawie praw autorskich, pierwszy formalny przegląd praw autorskich od prawie czterdziestu lat.

 

iTunes

W 2003 roku Steve Jobs w końcu przekonał wytwórnie płytowe, że albumy podzielone na utwory i sprzedawane za 99 centów za piosenkę na iTunes nie mogą konkurować z piractwem. Przemysł muzyczny przeszedł drogę zaczynając od sprzedaży singli w latach pięćdziesiątych do albumów w latach sześćdziesiątych, aż ponownie zwrócił się w kierunku sprzedaży singli.

Apple CEO Steve Jobs introduces the new mini iPod in San Francisco in 2004
Ostatecznie, połączenie piractwa ze spadkiem sprzedaży albumów zebrało swoje żniwo, a przemysł płytowy stracił ponad połowę na swojej wartości w przeciągu kolejnych piętnastu lat.

 

Interaktywna muzyka na żywo

Obecnie biznes muzyczny staje w obliczu nowych wyzwań, które jeszcze bardziej zagrażają stabilności finansowej i tak już kulejącego przemysłu. Pojawiają się pytania czy usługi strumieniowe, takie jak Pandora czy Spotify, mogą kiedykolwiek stać się opłacalne. Pandora istnieje na rynku od dziesięciu lat i nigdy nie przyniosła zysku.

Co ważniejsze, muzycy i kompozytorzy kwestionują to, czy są w stanie utrzymać się w biznesie, gdzie sprzedaż ich muzyki odnotowuje szybki spadek, a dochody pochodzące z transmisji danych są znikome.

spotify

 

W przyszłym tygodniu parę słów o tym jak kapele ze świata rocka i metalu radzą sobie z nowymi technologiami. Jesteśmy też ciekawi Waszych wspomnień z okresu popularności sklepów płytowych i Waszych kolekcji. Czekamy na zdjęcia i wpisy na naszym fanpage’u.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *