„(…) ciężko to jednoznacznie nazwać i zdefiniować, każdy ma z tym mały problem. Ponadto, mega dobrze mi się ten materiał po prostu gra. Wkurzam się tylko, słuchając porównań do „Mety”. Bo nigdy nie słuchaliśmy, inne tematy nas ukształtowały, a podobno trąci”The Black Thunder promuje swoją najnowszą płytę Visions In Black. Czy trąci Metallicą? Sprawdźcie sami. To na pewno debiut, obok którego nie można przejść obojętnie.

The Black Thunder istnieje od 2009 roku, jednak pierwszą długogrającą płytą wydaliście z końcem ubiegłego roku. Dlaczego tak długo musieliśmy czekać na ten album?

Marcin Szczepański: Długa historia. Zespół startowaliśmy w składzie aktualny perkusista Dyx, Ja i Wojtek (gitarzysta Calm The Fire). Byliśmy zajarani The Hellacopters i chcieliśmy grać. W 2009r. powstało pierwsze demo. Nagrywaliśmy w sali prób, na totalnym punku po dwóch miesiącach wspólnego grania robiąc przed tym mailowe próby. Później kilka koncertów. Zachciało się kolejnego nagrania. Zatem w 2011 wskoczyliśmy do studia w Rumi, aby nagrać pierwszy album. Okazało się, że wyszło 6 numerów z czego 2 powtórzone z 3-utworowego dema z roku 2009. Stwierdziliśmy, że to nie jest pełna płyta, no ale zanim się to „ukazało” był rok 2013. W międzyczasie nastąpiły małe roszady, doszedł gitarzysta Bam i chwile po tym odszedł Wojtek. Chwilę byliśmy jak Nirwana, ale na koncertach ciągle brakowało nam jaja. Wtedy na drugą gitarę wskoczył nasz ziom Kiełpa. To była taki przełomowy moment w zespole. Zaczęliśmy regularne próby. Zaczęły powstawać nowe numery. Był to proces totalnie naturalny i nigdzie nam się nie spieszyło, po prostu graliśmy. Z racji, że jako przyjaciele znamy się od wczesnych lat życia i współtworzyliśmy razem pierwsze projekty naprawdę nic na próbach nas nie goniło. Trochę klarował się też jako taki styl, bo z wcześniej to Wojtek przynosił motywy, no ale Wojtka już nie ma. W między czasie sporo koncertowałem z Calm Hatchery, wydaliśmy też płytę, co mogło być również czynnikiem spowalniającym ten proces. Tym sposobem doszliśmy do roku 2017  w którego pierwszej połowie nagraliśmy „Visons in Black” ( w połowie 2013 w tym składzie nagraliśmy jeszcze 2 numerowe EP, żeby się trochę otrzepać). Pierwsze, świadome nagrania nagranie, które niejako zamyka też pewien rozdział w zespole związany z uczeniem się „siebie” i tego czego chcemy, niejako otwierając też nowy. Tu chyba kropka, mówiłem, że długa  historia, a i tak ją mocno skróciłem.

Gdzie rejestrowaliście materiał na „Visions In Black”? Kto zajmował się produkcją albumu i jak oceniacie efekt końcowy?

Płyta nagrywana była w Dobra12 Studio w Białymstoku pod czujnym okiem Piotrka Polaka (pozdro Piter). Piotrek zajmował się rejestracją i produkcją materiału. Z efektu końcowego jesteśmy zadowoleni. Biorąc pod uwagę, że to nasz pierwszy świadomy materiał jesteśmy zadowoleni tym bardziej. Nie do końca wiedzieliśmy jak numery wyjdą w studio mimo, iż mieliśmy sporo pomysłów na brzmienie to jednak proces nagrywania dużo zweryfikował i bardzo dużo z nich po prostu odrzucił. Piotrek sporo doradzał i trzymał nas mocno w ryzach. Na pewno polecamy to studio  i tego allegrowicza szczególnie zespołom, które tak, jak my nie do końca mają w głowie finalną postać nagrywanego materiału przed wejściem do studia.

Album ukazał się nakładem GreenLung Records. Opowiedzcie więcej o tym wydawnictwie, czy właściwie lokalnej inicjatywie kilku bandów. Na czym polega?

Green Lungs Records to twór Grześka perkusisty Moaft. Mała wytwórnia zbierająca naprawdę fajne rzeczy. Jest to inicjatywa Grześka i on się tym zajmuje. Jest mega fanem i koneserem muzyki. Poza tym, że świetny bębniarz to jak widać ma też dobry gust i chce mu się. A może przede wszystkim chce mu się bo nie jest to jego główne źródło dochodu, albo jak sam mówi po prostu mu się to zamyka. Wszystko co wydaje Green Lungs ma w sobie nieszablonowość i szczerość. Bynajmniej dla mnie (oczywiście nie mówię tu o nas bo nie mi to oceniać). Poza muzyką, wydawnictwa mają tez świetną oprawę graficzną która spaja wszystko w solidną całość. Za oprawę odpowiada Muzykografika w osobie Adama basisty Moaft, który robi tutaj mega robotę. Projekt okładki naszej płyty z której jesteśmy mega zadowoleni to jego dzieło. Adam dostał ode mnie kilka instrukcji i szkic w Photoshopie, po tygodniu odesłał mi „projekt” który został jednogłośnie bez żadnych zmian zaakceptowany – bang! Polecam wszystkim cały roster Green Lungs Records, naprawdę warto się zapoznać i wspierać. Pozdro Grześ!

Płytę, póki co, promuje jeden klip zrealizowany do utworu „The Devil Horns”. Planujecie kolejne?

Tak, planujemy. Chcemy zrobić klip live do numeru „Life Wasting”. Będziemy go nagrywać na tegorocznej edycji Fląder Festiwalu 2018 gdzie mamy przyjemność grać. Klip bez spiny i fabuły. Po prostu, 4-rech typów gra metal, jeden doktor a jeden ma 0,6 promila. Jeden jara się Funeral Mist a drugi tego nie zna, no i co  z tego?!

Gdzie możemy kupić bądź odsłuchać „Visions In Black”?

Płyta do nabycia na stronie Green Lungs Recrods pod tym linkiem Dodatkowo całość do odsłuchu na naszym profilu Youtube oraz innych – bo kilka ostatnio ją wrzuciło. Można też posłuchać na naszym Bandcampie i Spotify, skąd jest też do ściągnięcia. Oczywiście można też ją kupić na naszych  koncertach.

Kto – według Was – powinien w ogóle sięgnąć po ten album? Jak sami zdefiniujecie zawartą na nim muzykę?

Szczerze? to nie wiem. Czasami się zastanawiam, patrząc przez pryzmat swoich upodobań muzycznych, czy gdybym trafił na ten album, to bym tego słuchał. Nie wiem. To co nam wychodzi grając wspólnie to nic odkrywczego, nic nowego, nic nadzwyczajnego i nowoczesnego. A jednak ciężko to jednoznacznie nazwać i zdefiniować, każdy ma z tym mały problem. Ponadto, mega dobrze mi się ten materiał po prostu gra. Wkurzam się tylko, słuchając porównań do „Mety”. Bo nigdy nie słuchaliśmy, inne tematy nas ukształtowały, a podobno trąci.

Oprócz najnowszego długograja. Macie na koncie jeszcze dwie EP-ki. Kiedy były wydane? Jakie utwory się na nich znalazły i czy można gdzieś jeszcze je sprawdzić?

Pierwsze demo to totalny punk’n’roll nagrywany w sali prób i wydany w 2009. Niepodobne to do niczego, ale znam dwie osoby które wciąż tego słuchają, dziwni są;]. Dwójka to już skok wyżej, studio, ale trochę brak studyjnego ogarnięcia. Wypuściliśmy ją w 2012 roku choć nagrana była ciut wcześniej. Złożona z 6-ciu utworów, wszystkie nasze, co ciekawe dwa do dziś zdarza nam się grywać na koncertach. Produkcja „The Thunder is Black”  pozostawia dużo do życzenia. W roku 2013 nagraliśmy dwu otworową epkę „A Quick Shot” , jeden numer nasz, a drugi to cover Sepultury z naszym tekstem. Sporo o tym powiedziałem już przy pierwszym pytaniu. W zasadzie wszystko co nagraliśmy jest na naszym bandcampie. Można ściągnąć i posłuchać. Wszystko prócz demówki z 2009 jest też na Youtube.

Jak wygląda aktywność koncertowa The Black Thunder?

Tu nie ma żadnej, ale to absolutnie żadnej reguły. Jedyne co jest pewne to, raz w roku Festiwal Thunder Fest który organizujemy w naszym rodzinnym mieście. Poza tym jak powiedziałem, żadnej reguły. W czerwcu mamy do zagrania 5 koncertów, co jest dużo ilością jak dla nas. Powoli też, pracuję nad jesienią ale dopóki nie ma oficjalnego potwierdzenia to nie ma o czym mówić. Trochę jak z transferami piłkarskimi, dopóki nie zobaczysz oficjalki ze strony klubu i fotki piłkarza koszulce klubowej to nie ma sensu wierzyć w żadne Dayli Mirror i inne takie. COYG!

Jak wyglądają Wasze plany na nadchodzące miesiące ew. resztę 2018 roku?

Za nami mini trasa z KRZTA, Fląder Festiwal i Intertony Festiwal.  Na jesień na pewno Thunder Fest kolejna edycja + pewnie kilka koncertów nad którymi pracuję. Ciekawostką jest też fakt, że prawdopodobnie w okresie letnim będziemy mieli zrobiony już kolejny materiał, który postaramy się w tym roku nagrać. Wiem, że dziwnie to brzmi w perspektywie tego o czym rozmawialiśmy wcześniej, ale to fakt. Na ten moment mamy poskładanych 5 numerów, 3 w drodze i na tym zamkniemy płytę. Będzie więcej nas w tej muzie. Więcej mroku. Nie ekstremy, bo na ekstremalne granie jesteśmy za słabi, ale na pewno będzie więcej zła i mniej wesołych melodyjek, które były dotychczas. Myślę, że już w trakcie robienia tych numerów jesteśmy bardziej świadomi pewnych rzeczy i zabiegów które podejmujemy jako zespół. Na pewno gra się to mega dobrze, a jak się słucha to ocenią ludzie.

Chodźcie na koncerty, kupujcie płyty, studenci nie uciekajcie z zajęć bo was dojadę – dzięki za wywiad, piona!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *